eko medycyna

ekolekarze, detoksykacja, hipertermia, sauna na bliską podczerwień

Koka dar boski czy diabelski?

Marzec 24th, 2012

Kokaina – produkt białego człowieka – od lat stosowana w medycynie, ostatecznie okazała się jednym z największych przekleństw cywilizacji. Koka – święta roślina Indian używana po dziś dzień w celach odżywczych, leczniczych i rytualnych przez Indian Ameryki Południowej

Krasnodrzew pospolity (Erythroxylon coca L.), Rodzina: Erythroxylaceae. Krzew kokainowy lub czerwik kokainowy (koka); nazywany krasnodrzewem ze względu na czerwone drewno pozyskiwane z pokrewnych gatunków. Krzew wysokości do 3-5 metrów, podobny do tarniny, z szarobrunatnymi gałązkami.

W pachnących herbatą młodych liściach znajduje się do 1,22% alkaloidów, zwłaszcza kokainy, oraz dużo witamin, szczególnie B1, ryboflawiny i C. Żucie całych lub sproszkowanych liści to odwieczny zwyczaj Indian w Andach i w zachodniej części zlewiska Amazonki. W państwie Inków czerwik kokainowy był rośliną niezmiernie cenioną, symbolem królewskości, świętym krzewem Inków. Zwyczaj żucia tych liści od warstw wyższych przeszedł do niższych – w chwili podboju hiszpańskiego był już powszechny (i utrzymał się wśród Indian do dziś.)

Krzewy te występowały w stanie naturalnym na wschodnich stokach Andów, później przeniesiono ich uprawę do Brazylii i Paragwaju, a także na wyspy Oceanu Indyjskiego oraz do Afryki, Azji i Australii. Obecnie największe plantacje koki znajdują się w Kolumbii, Peru i Boliwii.

Krzewy koki uprawiane przez kilkadziesiąt lat osiągają zwykle 1,5-2 metry wysokości. Liście zbiera się 2-6 razy w roku, począwszy od drugiego lub trzeciego roku uprawy.

Pozyskiwana z liści koki kokaina jest do dziś stosowana w medycynie. Wyciąg z liści stanowi składnik coca-coli i pepsi-coli. Kokaina jest jednym z najgroźniejszych narkotyków. Szczególnie często nadużywają jej przedstawiciele zawodów, których wykonywanie związane jest z dużym stresem i koniecznością mobilizacji organizmu: aktorzy, ludzie show-businessu i reklamy.

Niewiele roślin odegrało w historii tak znaczącą rolę, jak krzew kokainowy. Jedni uważają, że jest darem boskim, inni – że diabelskim wynalazkiem. Według niektórych – skutecznym lekiem na wszystkie dolegliwości, według innych – zemstą ostatnich Inków na białych kolonizatorach.

„Pewien starzec usłyszał głos Pana na Wysokościach, który powiedział: ‚Synu mój, kocham twych ludzi, ponieważ słuchają oni głosu mego i pozostają w czystości. Lecz zbliżają się smutne dni, a ludzie, którzy przybędą z daleka, poślą cię w ciemność, abyś szukał złota i srebra. Aby uodpornić cię na zimno, głód i troski, które serce twoje znajdzie w ciemnym tunelu, chcę przekazać ci DAR. Jest to roślina zwana koką. Przechowaj jej liście z miłością. Gdy w twe ciało wejdzie ból, a ciemność zaatakuje twój umysł, weź to w swe usta i żuj delikatnie, gdyż jest to część mej osoby. Weź z tego siłę, pokarm dla ciała i światło dla umysłu. Jeśli jednak twój dręczyciel, poszukiwacz złota, dotknie tego, znajdzie w tym tylko ból dla swego ciała i szaleństwo dla swego umysłu.”

Już ponad 3000 lat p.n.e andyjscy Indianie żuli liście koki z wapnem lub popiołem roślinnym. Koka pomagała im pokonać głód i zmęczenie podczas ciężkiej pracy na dużych wysokościach. Indianie używali jej też podczas dalekich wypraw morskich (koka, dzięki zawartości kokainy umożliwia picie wody morskiej). Koka wykorzystywana też była w celach leczniczych: stosowano ją przy bólach głowy, zębów, żołądka i przy gorączce, a także jako napój poprawiający trawienie. Koka przeciwdziałała też chorobie wysokościowej – rzecz ogromnej wagi w górskich krainach Ameryki Południowej; zapobiegała też chorobom zębów i dziąseł, schorzeniom reumatycznym i wielu innym. Żucie liści koki było oczywiście ważnym elementem ceremonii religijnych Inków.

 

Wg współczesnych Indian, żucie liści koki zgodnie z indiańską tradycją nie stwarza szczególnych zagrożeń. „Święta” koka stanowi podstawę ich kultury na równi z rodzimym językiem. Od ponad 3000 lat pomaga im przetrwać w specyficznych, surowych warunkach górskich, stanowiąc nie tylko środek pobudzający, ale też leczniczy i odżywczy. Ludowi lekarze twierdzą, że np. 100 gramów koki równoważne jest 100 gramom mięsa lub jednemu i pół jajka. Z przeprowadzonych badań wynika, że osoby spożywające dziennie 100 gramów koki dostarczają tym samym organizmowi wymagane dawki wapnia, fosforu oraz witaminy A, B2 i C. Koka zawiera więcej wapnia niż mleko. Wpływa też na przyswajanie innych, ciężkostrawnych pokarmów, przez pobudzanie wytwarzania śliny i soku żołądkowego oraz wzmacnianie mięśni przewodu pokarmowego.

Hiszpańscy konkwistadorzy szybko zauważyli, że żucie koki zwiększa odporność skromnie żywionych górników pracujących dzień i noc prawie bez odpoczynku. Bez zażywania tajemniczej rośliny szybko tracili siły. Zauważono także, że trujące gazy wydzielające się w kopalniach mniej szkodzą żującym kokę. Górscy pasterze stawali się pod jej wpływem niezwykle odporni na zimno, a tragarze wydawali się nie odczuwać głodu i zmęczenia.

 

Początkowo Hiszpanie zakazali Indianom zbierania koki – uważali, że używanie przez Indian otaczanej nabożną czcią rośliny jest elementem kultu pogańskiego i nie godzi się z wiarą katolicką. Gdy jednak zauważyli, że pozwala ona Inkom pracować ciężej i dłużej, pozwalali, a nawet zachęcali ich do jej spożywania. Za tę dwulicowość biały człowiek zapłacił potem ogromną cenę. Ostatecznie Hiszpanie zaczęli kontrolować dostęp Inków do liści koki, wykorzystując je jako formę zapłaty. Sami konkwistadorzy uważali żucie koki za coś niewłaściwego i sami jej nie używali, ani też nie zachęcali do tego innych Europejczyków. Poza tym wysyłane przez nich do Europy liście koki wydawały się tracić po drodze większość swych stymulujących właściwości. Dzięki temu przez lata rośliną tą interesowali się jedynie nieliczni botanicy. Większe zainteresowanie koką zrodziło się dopiero w XVIII wieku, a to dzięki lekarzom przebywającym przez dłuższy czas w koloniach. Stwierdzili oni mianowicie, że koka nie tylko zwiększa odporność organizmu na głód i wysiłek, ale działa także leczniczo w szeregu rozmaitych mniej i bardziej poważnych schorzeń. Zauważono też, że wzmacnia dziąsła i zęby, uśmierza bóle brzucha. Napar pomagał astmatykom, a maść łagodziła skutki oparzeń i ran. W leczeniu kiły stawiana była wyżej niż słynny gwajak (lek otrzymywany z żywicy gwajakowca). Powstała nawet hipoteza, że to właśnie zwyczaj żucia liści koki uchronił rdzenną ludność Ameryki Południowej przed wyniszczeniem sprowadzoną przez Europejczyków kiłą. Jezuicki misjonarz A. Julien opisywał w Perla de la America przypadki wyleczenia koką żółtaczki. Wiele spośród nierzadko sprzecznych informacji próbowano sprawdzać w laboratoriach; na przykład działaniem koki na sole i tlenki metali tłumaczono przedłużanie życia górników w kopalniach srebra.

Na podstawie obserwacji poczynionych w Ameryce Południowej zaczęto coraz powszechniej stosować kokę w Europie i Ameryce Północnej.

W 1836 roku niemiecki lekarz M. Schwann zaobserwował lecznicze działanie koki w przypadkach zapaleń i obrzęków płuc. Swoje obserwacje potwierdził doświadczalnie w szpitalach. W Paryżu dr A. Reiss ogłosił, że koka zwiększa szanse przeżycia chorych na cholerę.

W końcu w 1855 roku niemiecki chemik Friedrich Gaedcke wyizolował czystą erythroxylinę (kokainę), którą dokładniej oczyścił i przebadał Albert Niemann (prawdopodobnie pierwsza ofiara kokainy – zmarł rok po ogłoszeniu wyników swoich badań).

Dalsze losy kokainy wiążą się nieodłącznie z „ojcem psychoanalizy” – Zygmuntem Freudem, który zainteresował się nią w latach 80-tych XIX wieku. Miał nadzieje znaleźć w niej lek przeciwko dręczącemu go wyczerpaniu i napadom depresji. Efekty pierwszych prób przeszły najśmielsze oczekiwania. Kokaina pozwalała mu nie tylko przezwyciężyć ataki depresji ale też we wspaniały sposób wynosiła go na wyżyny”.

Kokainowy nałóg doprowadził Freuda do odkrycia, które zadecydowało o karierze kokainy jako leku. Zauważył mianowicie, że język, będący narządem niezwykle czułym na dotyk, zupełnie stracił wrażliwość w zetknięciu z kokainą. Zaproponował wówczas okuliście C. Kollerowi, by zastosował tę substancję do znieczulenia rogówki przy operacji oka. Wkrótce wprowadzono powszechnie kokainę jako środek do miejscowego znieczulenia w chirurgii.

Doświadczeniami Freuda zainteresowali się dwaj potentaci narkotykowi – Merck and Co., Inc. (wówczas początkująca firma, obecnie potężna międzynarodowa korporacja farmaceutyczno-chemiczna) oraz Parke Davies (początkująca, założona w 1886! firma, obecnie znany pod nową nazwą największy na świecie koncern farmaceutyczny). Na ich zlecenie Freud z zapałem przeprowadzał dalsze próby na sobie i swoich pacjentach. Ich wyniki opisywał z entuzjazmem w licznych artykułach. Spod jego pióra wyszła m.in. słynna praca Über Coca (1884). Opisuje w niej „nieprawdopodobne emocje” widoczne u zwierząt po wstrzyknięciu dawki kokainy. Wg autora także u ludzi kokaina wywołuje…

„…poprawę nastroju aż do stanu euforii, która w ogóle nie różni się od normalnie występującej u zdrowej osoby… Zauważa się wzrost poziomu panowania nad sobą oraz zwiększenie energii i zdolności do pracy… Innymi słowy, osoba jest w normie, aż trudno jest uwierzyć, że ktoś znajduje się pod wpływem narkotyku. Długa i intensywna fizyczna praca wykonywana jest bez objawów zmęczenia…

Można cieszyć się tym wszystkim bez obawy o skutki uboczne po ustąpieniu działania środka, w odróżnieniu od alkoholu, po którym znane są objawy ‘następnego dnia’. Nie ma mowy o uzależnieniu po pierwszym, ani nawet po wielokrotnym zażyciu narkotyku…”

Kończąc Über Coca Freud podaje siedem okoliczności, w których leczenie kokainą może okazać się skuteczne:

  1. depresja, melancholia i inne stany wymagające pobudzenia psychiki;
  2. zaburzenia trawienia;
  3. utrata apetytu w przypadku wyniszczenia organizmu chorobą;
  4. leczenie uzależnienia od morfiny i alkoholu;
  5. astma i kiła;
  6. jako doskonały afrodyzjak;
  7. jako znieczulenie miejscowe.

Artykuły Freuda charakteryzował nie tylko „kokainowy” entuzjazm” ale też „kokainowa” (czyli merytorycznie niska) jakość. Zawierały wiele błędów i nieścisłości i w żadnym razie nie spełniały jakichkolwiek standardów badań naukowych. Mimo to swoimi publikacjami Freud przyczynił się do rozwoju istnej epidemii kokainowej. Naukowcy i lekarze zaczęli masowo testować cudowny środek na sobie i swoich pacjentach, a próby te, choć może dziś trudno w to uwierzyć, przynosiły coraz to nowe entuzjastyczne doniesienia o jego wspaniałym wpływie na szereg funkcji i narządów. Wkrótce kokaina stała się szeroko stosowanym lekiem ogólnym. Zalecano ją przeciw melancholii, histerii, depresji, niestrawności, niedożywieniu, impotencji, malarii i wielu innym schorzeniom, a także jako składnik preparatów złożonych w przypadkach astmy, kataru siennego, osłabienia, czy bólu zęba albo gardła. Szybko zaczęła być sprzedawana bez recepty. Była dostępna zarówno w aptekach, jak i drogeriach, a nawetw barach (skąd my to znamy?).

 

.

 

Fot. Oryginalna reklama kokainowych kropelek „Na ból zęba” dostępnych za jedyne 15 centów we wszystkich drogeriach!

 

„Jeśli chcesz aby twoje dziecko było zdrowe i silne podawaj mu „IRON BITTERS”

 

 

Jedna z pierwszych reklam popularnego środka opartego na kokainie: Iron Bitters. Był to lek zatwierdzony do użytku, polecano go jako lekarstwo na malarię, niestrawność oraz „niemoc kobiecą”. Ten cudowny napar reklamowano także jako środek wzmacniający dla dzieci. Nowoczesna medycyna zgodnie przeciwstawia się podawaniu kokainy małym dzieciom, a  równocześnie powszechnie przepisywany jest analogicznie działający środek: methylphenidate (RITALIN)!

 

 

Fot. Kokaina – najlepszą odżywką do włosów! Niszczy łupież, przyspiesza wzrost włosów, leczy grzybicę
i wszelkie podrażnienia owłosionej skóry głowy!

W roku 1879 zaczęto, zgodnie z zaleceniami Freuda,  stosować kokainę w leczeniu narkomanii (!). Podawano ją morfinistom jako antidotum na przykre objawy abstynencji (!). Niestety, szybko okazało się, że znaczna część pacjentów zaczęła eksperymentować z zażywaniem obu środków. W późniejszych pracach Freud przyznaje ostatecznie, że leczenie morfinizmu kokainą przypomina „przepędzanie diabła Belzebubem”.

Jedną z pierwszych ofiar kokainy był przyjaciel Freuda – Ernest von-Fleischl. Cierpiał on na chroniczne bóle i był uzależniony od morfiny. Freud uznał, że najlepszym lekarstwem będzie kokaina. Kuracja ta doprowadziła w krótkim czasie do typowej kokainowej paranoi i śmierci w ciężkiej agonii.

Niezależnie od zastosowania w medycynie, kokaina szybko stała się modną używką. Przyczyniło się do tego wielu znanych lekarzy, naukowców i twórców.

Bohater powszechnie znanych powieści detektywistycznych Artura Conan Doyle’aSherlock Holmes, używał jej stale (dożylnie!) określając ją jako silnie stymulującą i rozjaśniającą umysł.

Opowiadanie Roberta Stephensona „Dziwna historia Dra Jekylla i Mr. Hyde’a” powstało podczas sześciodniowej kokainowej sesji. Nieustraszony polarnik Ernest Shackleton badał Antarktykę wspomagając się kokainowymi tabletkami o nazwie Forced March.

Produkty kokainowe zaczęły zalewać sklepy, kokaina była głównym składnikiem wielu „cudownych eliksirów usuwających zmęczenie i przywracających siły”. W prasie na przełomie XIX i XX wieku eliksiry te reklamowały się podobnie, jak dzisiaj czyni to np. Buerlecithin czy Red Bull.

Dodawano ją do napojów orzeźwiających i energetyzujących, a nawet do papierosów obiecujących podnieść palacza z depresji. Sprzedawano też „skuteczne przeciw chandrze” kokainowo-czekoladowe tabliczki. Zachęcano kupujących zapewnieniami, że kokaina z tchórza robi bohatera, z milczka gadułę i zmniejsza ból cierpiącym.

Wśród konsumentów niezwykle popularne były środki pobudzające typu guma do żucia Coca-Bola – „silny środek wzmacniający układ mięśniowy i nerwowy, umożliwiający użytkownikowi wykonywanie dodatkowych zadań, nie dopuszczając do stanu wyczerpania”.

Wracając do zastosowania koki w medycynie: przeprowadzane w tym czasie coraz liczniejsze badania sugerowały, że kokaina może być stosowana w zabiegach chirurgicznych cewki moczowej, przy usuwaniu wrośniętych paznokci, w leczeniu nieżytu, nimfomanii, masturbacji, choroby morskiej, problemów z wagą, przeziębień, zapalenia żołądka i wszelkich bólów bez jakichkolwiek działań ubocznych!

Jednym z cudownych leków przełomu XIX i XX w. był opracowany przez korsykańskiego aptekarza Angelo Marianiego ekstrakt z liści koki w winie, opatentowany przez swego twórcę jako Vin Mariani.

Wino to cieszyło się wspaniałą reputacją, poprawiało bowiem nastrój, a równocześnie było bardzo smaczne.

Według  Sears, Roebuck and Co. Consumers’ Guide (Przewodnik Konsumenta z 1900 r.), niezwykłe peruwiańskie Wino z Koki…

wzmacnia i odświeża zarówno ciało, jaki umysł… Można je pić bez obawy w dowolnym czasie… Zostało dowiedzione, że – stosując Peruwiańskie Wino z Koki – w tym samym czasie można wykonać podwójną pracę, co więcej, bez najmniejszego zmęczenia…..”

[Obecnie na Zachodzie około 99% użytkowników kokainy miesza ją z alkoholem. Połączenie kokainy i alkoholu daje silnie działającą mieszaninę cocaethlyeneo wzmocnionym efekcie.]

Działanie swojego nowego napoju Mariani sprawdził najpierw na aktorce, będącej w stanie depresji. Wynik był tak spektakularny, że wkrótce Mariani pochwalił się nim wszystkim swoim znajomym. Następnie napisał książkę wychwalającą kokę, założył też muzeum przedmiotów z nią związanych.

Wino z koki przyniosło Marianiemu sławę. Wkrótce Vin Mariani stało się najczęściej przepisywanym środkiem. Zachwalali je pisarze: Anatol France, Henryk Ibsen, Emil Zola, Juliusz Verne, Aleksander Dumas, Robert Louis Stephenson, sir Artur Conan Doyle i wielu innych chętnie zażywało produkt Marianiego. Podobnie, tacy kompozytorzy jak Massenet czy Gounod i Fauré z wdzięcznością wychwalali w swojej muzyce eliksir korsykańskiego aptekarza. Kokainowe wino zyskało sobie smakoszy wśród elit społecznych. Architekt Frédérick Auguste Bartholdi stwierdził, że gdyby posmakował Vin Mariani wcześniej w swoim życiu, zaprojektowałby Statuę Wolności kilka setek metrów wyższą.

Produkt Marianiego zdobył także królewskie uznanie. Wychwalała je królowa Wiktoria, grecki król Jerzy I, hiszpański król Alphonse XIII, szach Persji oraz William McKinley, prezydent Stanów Zjednoczonych.

Kult Vin Mariani pokonał pewne dogmaty religijne. Wielki Rabbi Francji, Zadoc Kahn, miał powiedzieć: „Moje nawrócenie jest całkowite. Podziękujmy w modlitwie za wino Marianiego!”

Stosowano je na wszelkie schorzenia, od depresji, poprzez bóle gardła, do zaburzeń gastrycznych. Mariani został uznany za jedną z najwybitniejszych postaci w Europie i uhonorowany specjalnym medalem uznania za zasługi dla ludzkości przez papieża Leona XIII.

Amerykanin John Pemberton (1832-1888) cenił środki farmakologiczne i lubił kokę. Znał też dobrze mechanizmy wolnego rynku. Poszukiwał optymalnej, uniwersalnej kombinacji skutecznego środka farmakologicznego i doskonałego pod względem smaku napoju. Wszystkie warunki wydawało się spełniać wino Marianiego. Właśnie na tym napoju Pemberton oparł swój produkt, który określano jako: „najwspanialszy wzmacniacz narządu seksualnego” lub „Francuskie wino z koki Pembertona”.

Zdobyło ono wielką popularność wśród amerykańskich konsumentów. Niebawem chwalono kokę jako „napój intelektualny”, jednakże nie przeprowadzono w tym kierunku żadnych klinicznych badań.

Pemberton zastanawiał się nad sposobem poszerzenia rynku zbytu dla kokainowego eliksiru także o osoby przeciwne spożywaniu napojów alkoholowych (liczni członkowie kościołów protestanckich, a także dzieci i młodzież). Rozwiązanie przyszło nieoczekiwanie samo.

W 1886 r. w Atlancie wprowadzono prohibicję. W tej sytuacji Pemberton musiał w przepisie zamienić wino na syrop z cukru i ekstrakt z orzeszków koli. W ten sposób „Francuskie wino z koki Pembertona” zamieniło się w „coca-colę”– napój bezalkoholowy.

Reklamowano ją jako „wartościowy napój pobudzający umysł i leczący wszystkie nerwowe przypadłości”.

Fot. Na ból głowy i wyczerpanie szklanka wspaniałej, odświeżającej coca-coli.

 

Do 1903 roku typowe opakowanie zawierało około 60 mg kokainy. Dzisiejsza coca-cola nadal zawiera ekstrakt z liści koki – The Coca-cola Company importuje obecnie ok. 8 ton liści rocznie. Jednak zabieg ten skutkuje jedynie w walorach smakowych, gdyż narkotyk jest usuwany. W jej miejsce wprowadzono zwiększoną ilością kofeiny, która też jest psychostymulantem, ale bardziej łagodnym i mniej uzależniającym.

W rezultacie rozwoju przemysłu „płynów tonizujących” wzrosło znacznie zapotrzebowanie na surowiec do produkcji kokainy i plantacje koki powstały na Cejlonie, Jawie i w Indiach..

W tym samym roku 1886, w którym wprowadzono na rynek coca-colę nastąpił gwałtowny wzrost doniesień z całego świata o nowych przypadkach kokainizmu i ostrych zatruciach kokainą. Całą winą obarczono kokainowe zastrzyki, wobec tego jeszcze bardziej wzrosła popularność napojów kokainowych, rzekomo znacznie mniej szkodliwych. Rozpowszechnienie coca-coli wspierało ten proces. Używanie kokainy stawało się wówczas w pewnych kręgach modne. Szczególnie modna stała się ta używka z jednej strony wśród artystów, intelektualistów, pisarzy, z drugiej – także wśród gangsterów. W końcu do opinii publicznej zaczęła docierać smutna prawda o skutkach uzależnienia od kokainy.

Po pierwszej wojnie światowej kokaina została zakazana w większości państw. Przejściowo zainteresowanie tym narkotykiem nieco spadło, na korzyść innych środków, zwłaszcza heroiny.

Kolejny wybuch epidemii kokainowej miał miejsce w latach siedemdziesiątych XX wieku. Stało się to głównie za sprawą gwiazd filmowych
i znanych sportowców. Tylko ta grupa ludzi mogła sobie wówczas pozwolić na eksperymenty z kokainą ze względu na jej wysoką cenę. Jednym z pierwszych sportowców otwarcie mówiących o problemie z kokainą był piłkarz H. Henderson, który w 1978 roku przyznał się do nałogu kosztującego go 1000$ dziennie. Kokaina zdobyła reputację „szampana” wśród stymulantów, co wzmagało jej atrakcyjność
i chęć zażywania. Dodatkowo popularne gazety w USA, np. Ashley, pisały o kokainie jako o środku, który nie uzależnia i zachęcały do jej legalizacji. W latach osiemdziesiątych w znacznym stopniu zwiększyła się dostępność taniej kokainy, co sprawiło, że coraz więcej ludzi regularnie brało narkotyk w dużych dawkach.

W 1986 roku rynek amerykański został zalany przez crack – wolną zasadę kokainy otrzymywaną przez zmieszanie soli kokainy z sodą i wodą. Crack ma siłę kokainy i jednocześnie niską temperaturę topnienia, dlatego jego opary można łatwo wdychać. Rezultatem palenia cracku jest gwałtowne
i skoncentrowane dostarczenie kokainy do mózgu. Jego działanie jest natychmiastowe, ale krótkotrwałe (5 do 10 minut). Bardzo szybko prowadzi do silnego uzależnienia. Skutkuje tragiczną autodestrukcją użytkownika.

W 1996 gazeta San Jose Mercury News opublikowała serię artykułów śledczych pt. Ciemny związek (Dark Alliance) zarzucając spowodowanie epidemii kokainizmu w gettach amerykańskich świadomym i celowym działaniom CIA. Publikacja wywołała społeczne oburzenie w USA, aczkolwiek nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

Mimo wysokiej ceny popularność kokainy wciąż rośnie: szacuje się, że na przełomie XX i XXI liczba osób przyjmujących nielegalnie narkotyki osiągnęła w skali globalnej wartość ok. 180 mln, w tym14 mln to osoby uzależnione od kokainy. Takżew Europie wzrasta sprzedaż tego narkotyku, nawet w Polsce (gdzie do połowy lat 90. używana była przez bardzo niewiele osób, głównie te, które zaczęły zażywać ją za granicą) w niektórych środowiskach jest narkotykiem dominującym. Roczna wartość kokainowego rynku oceniana jest tylko w Stanach Zjednoczonych na co najmniej kilka miliardów dolarów. Trudno ocenić jego wartość w skali globalnej.

Kokaina jest do dziś stosowana w medycynie alopatycznej. W laryngologii i okulistyce stosuje się 1% – 10% (bardzo rzadko 20%) roztwór chlorowodorku kokainy w celu znieczulenia miejscowego ze względu na łatwe przenikanie błon śluzowych. Dawka jednorazowa nie może przekraczać 50 mg.

Obecnie niektórzy specjaliści warunkowo dopuszczają też stosowanie kokainy w niskiej dawce w pastylkach lub gumie. Żucie kokainowych pastylek zaleca się jako mniej uzależniającą alternatywę dla chemicznie oczyszczonych narkotyków.

Pewna firma peruwiańska pracuje obecnie nad kokainowo-karmelowymi cukierkami – Cocamel. Jeśli ten produkt zostanie zatwierdzony do sprzedaży, zapowiada się sukces handlowy. Szef firmy, Rosario Lazo, twierdzi: „Cocamel jest smaczny
i może pomóc ludziom odpocząć po męczącym dniu. Sprawi przyjemność każdemu, dając nie tylko uśmiech.”. (www.cocaine.org)

Rozpowszechnienie kokainy w naszym otoczeniu jest zaskakujące.

Na zdjęciu powyżej kółeczkiem oznaczono widoczną w mikroskopie skaningowym drobinę wodorochlorku kokainy, przyklejoną do atramentu, którym nasączony jest papier (wybranych przypadkowo) banknotów dolarowych. Podobne wyniki przyniosły badania przeprowadzone z banknotami euro. Jak widać, miliony ludzi codziennie styka się z tą substancją. Drug contamination of US paper currency by Jenkins AJ Office of the Cuyahoga County Coroner, 11001 Cedar Road, 44106, Cleveland, OH, USA Forensic Sci Int 2001 Oct 1;121(3):189-93.

Na koniec należy podkreślić, że wyniszczająca naszą cywilizację plaga narkomanii, nie jest jedyną spuścizną po konkwistadorach. Do dziś niewiele się mówi o związku macierzyńskim pomiędzy kokainą
a narodzinami psychoanalizy. Traktuje o tym między innymi  „Freud i kokaina” Lebzeltern G Wien Klin Wochenschr 1983 Nov 11; 95(21):765-9.

Powszechnie znany jest fakt, że Z. Freud (uważany za ojca „psychoanalizy” i równocześnie współczesnej psychologii), zażywał kokę regularnie. Jak wiadomo, jednym z efektów pierwotnego działania koki jest intensywne pobudzenie seksualne (Freud zalecał ją nawet jako afrodyzjak i przeciw impotencji). Fakt ten wydaje się wyjaśniać nie tylko biseksualne skłonności Freuda, ale i całą teorię dopatrującą się źródła wszelkich ludzkich problemów w popędzie seksualnym – teorię będącą zalążkiem „Nowej religii”. W liście do Ludwika Binswangera Freud porównuje ludzkość do wielkiego Domu, w którym na najwyższych piętrach mieszkają Religia i Sztuka, podczas gdy on sam zamieszkuje piwnicę budynku. Jego pragnieniem, jak pisze, jest ściągnięcie Religii ze szczytu i sprowadzenie jej do podziemi: „Znalazłem nawet imię, które nadałbym Religii, gdyby zamieszkała u mnie, na dole: Neuroza Ludzkości” (Grzegorz Górny, „Psychologia jako religia”).

Freud miał nadzieję, że religia obumrze i zostanie zastąpiona przez psychoanalizę, tak jak w przeszłości religia zastąpiła magię. I tak się po części stało.

Klasyczna myśl chrześcijańska wyróżniała trzy sfery aktywności człowieka: fizyczną, psychiczną i duchową. Postępująca sekularyzacja spowodowała, że zanikła wiara w realność tej ostatniej sfery, a cała duchowość zredukowana została do fenomenu psychicznego. Psychologowie zajęli więc miejsce kapłanów. Z problemami, z jakimi kiedyś zwracano się do duchownego, zaczęto udawać się do psychoterapeutów, psychoanalityków, psychiatrów. Miejsce spowiednika i kierownika duchowego zajął psycholog,a rolę konfesjonału przejęła kozetka. (Grzegorz Górny, „Psychologia jako religia”)

Potworna agonia i śmierć Fleischa, do której Freud się przyczynił, i której był świadkiem dały początek samoanalizie i poszukiwaniu sposobu na uwolnienie się od poczucia winy. Doświadczenie to otworzyło też prawdopodobnie drogę do odkrycia Kompleksu Edypa (Lebzeltern G Wien Klin Wochenschr 1983 Nov 11; 95(21):765-9.

O ile Freud chciał uwolnić ludzkość od poczucia winy, o tyle dzisiejsi psychoanalitycy w ogóle je eliminują. Dlatego głównym dogmatem psychologii jako religii jest, według Szasza, odrzucenie wolnej woli człowieka, który w ten sposób przestaje być odpowiedzialny za swoje czyny. …Człowiek nie jest już podmiotem, lecz przedmiotem swoich uczynków, a nawet ich ofiarą. (Grzegorz Górny, „Psychologia jako religia”)

Deizm zastępuje selfizm (od angielskiego self –jaźń, własna osoba), czyli kultu samego siebie (Paul Vitz).

Chrześcijańska dewiza „Kochaj Boga i bliźniego” zostaje zastąpiona selfistycznym postulatem: „Poznaj i wyraź siebie”. Kategorie dobra i zła zastąpione zostają przez kategorie tego, co jest korzystne, i tego, co jest szkodliwe dla zdrowia psychicznego. (G.G)

W ten sposób kokaina bezpośrednio i pośrednio stała się robakiem toczącym wytrwale i systematycznie cywilizację białego człowieka odzwierciedlając w realnym świecie najbardziej typowe złudzenie kokainowej paranoi (robaków wgryzających się w ciało aż do szpiku kości).

 

Produkcja kokainy

 

(Na podst. Ł.Czeszumski „Tam, gdzie rośnie koka”)

Kokę można ścinać 3 lub 4 razy do roku. Z jednego hektara zbiera się do trzech ton liści. Po ścięciu są suszone, sortowane, pakowane w worki i sprzedawane.

Kokainowe laboratoria buduje się w odludnych miejscach – głęboko w dżungli. Producenci i przemytnicy kokainy pracują w nocy przy świetle latarek albo lamp naftowych. Centralne miejsce w laboratorium zajmuje kadź, szeroka na 2–3 m, długa na 4–6. Jest to albo dół wykopany w ziemi i zabezpieczony grubą folią, albo plastikowy wór rozpięty na szkielecie z bambusowych pali. Reszta sprzętów to blaszane kanistry, wiadra, butle z toksycznymi, często śmiertelnie trującymi chemikaliami.

Do kadzi najpierw wsypuje się liście koki, potem pompuje się chemikalia – najważniejszy jest kerosen. To pochodna ropy, paliwo używane na świecie głównie do rakiet kosmicznych lub pocisków dalekiego zasięgu. Przy trudnościach z jego zdobyciem można wlać gorsze odpowiedniki – benzynę lub ropę. W późniejszych etapach produkcji stosuje się m.in. na amoniak, kwas elektrolitowy, aceton, eter.

Tak powstałą chemiczną zupę trzeba dobrze wymieszać. Pomocnicy wchodzą w gumiakach do kadzi i nogami ugniatają pulpę.

Z 300–350 kg liści otrzymuje się 1 kg kokainowej pasty – podstawowego surowca do produkcji krystalicznej kokainy. O świcie pasta jest gotowa. Następnym etapem jest suszenie. Gotowy wysuszony produkt jest rozważany i pakowany w kilogramowe torby. Jedna taka torba ma wartość około tysiąca dolarów. Następnie pasta sprzedawana jest tragarzom, którzy przewożą ją do wyspecjalizowanych laboratoriów. Tam pozyskuje się z niej krystaliczną kokainę.

Uprawa koki a życie na ziemi.

Uprawa koki związana jest z degradacją środowiska (zniszczenie lasów, degradacja gleby i zanieczyszczenie wód). Poza Peru i Boliwią, gdzie plantacje koki zajmują ponad 200 tys. ha, w rejonie Amazonii producenci narkotyków wytrzebili lasy na powierzchni 1 mln ha. Zapewniają sobie odpowiednie plony, stosując olbrzymie ilości chemikaliów: pestycydów, nawozów i herbicydów, zanieczyszczających glebę i wodę. Z peruwiańskich przetwórni liści koki do rzek zasilających Amazonkę trafia w ciągu jednego roku: 57 mln litrów nafty, 22 mln litrów kwasu siarkowego, 16 tys. ton wapna, 3 tys. ton karbidu,
6 mln litrów acetonu, 6 mln litrów toluenu.

 

Działanie kokainy

1)     Hamowanie wychwytu noradrenaliny przez neurony ośrodkowego i obwodowego układu nerwowego. Powoduje to:

2)     Hamowanie wychwytu dopaminy, co powoduje:

  • w mniejszych dawkach – pobudzenie psychoruchowe, uczucie euforii, omamy,
  • w większych – depresję ośrodka oddechowego w pniu mózgu;
  • pobudzenie receptorów β na obwodzie, co wywołuje: dodatni efekt chronotropowy, dromotropowy i inotropowy na serce, a co za tym idzie – wzrost ciśnienia tętniczego
    i zaburzenia rytmu serca, co prowadzi do takich chorób jak: miażdżyca, choroba wieńcowa, niewydolność mięśnia sercowego, nadczynność tarczycy.

 

Obraz toksykologiczny

 

Faza pobudzenia

W zakresie umysłu charakteryzuje się stanem euforii, pobudzenia, poczucia siły i pewności siebie, zmniejszeniem niepokoju i zwiększeniem pewnościi odwagi, zwłaszcza w kontaktach międzyludzkich. Kokaina wprowadza w stan, w którym każda, nawet najmniejsza i najprostsza czynność, sprawia olbrzymią radość i satysfakcję. Człowiek staje się niezależny od opinii innych i bardzo pewny siebie. Umysł jest jasny i działa na pełnych obrotach, czasem występuje przypływ optymizmu, wiary we własne możliwości, bez szczególnej euforii.

Duże dawki kokainy powodują euforyczne doświadczenia, które kreują jaskrawe, długoterminowe wspomnienia, stanowiące podstawę dla pojawiającej się później ochoty na narkotyk. Pacjent jest pobudzony psychoruchowo, na przemian śmieje się i płacze. Przy większych dawkach zauważono również powstawanie halucynacji i paranoi, przypominających objawy schizofrenii. Fantazja jest pobudzona, łatwiej zachodzi kojarzenie – pacjent zdumiewa wszystkich błyskotliwą inteligencją. Ostatecznie początkowy stan euforii przechodzi w stan nadpobudliwości i lęku.

Objawy ogólne: Kokaina znosi uczucie zmęczenia i potrzeby snu, dzięki czemu pozwala na wykonywanie bardziej intensywnej pracy umysłowej oraz podejmowanie dużych wysiłków fizycznych.

W zakresie narządów obwodowych: oddech jest przyśpieszony, źrenice rozszerzone, zaznacza się wytrzeszcz gałek ocznych i zahamowanie odruchu zamykania powiek, rośnie ciśnienie krwi, akcja serca początkowo zwalnia, potem przyspiesza. Dochodzi do zahamowania perystaltyki przewodu pokarmowego, zahamowania wydzielania przez gruczoły ślinowe, znieczulenia błony śluzowej żołądka z utratą uczucia głodu. Mogą wystąpić nudności i wymioty. Kokaina znacząco wzmaga popęd płciowy, co może prowadzić do przypadkowych kontaktów seksualnych oraz gwałtów.

Oddziaływanie kokainy na błony śluzowe nosa powoduje niemal całkowity zanik powonienia. Podana doustnie znieczula błonę śluzową żołądka – zabijając poczucie głodu.

Wielokrotne zażywanie kokainy powoduje wysuszenie błony śluzowej, a następnie powstawanie nadżerek i wrzodów kokainowych. Kokainiści mają czerwony nos, cały w krostach. W większych stężeniach kokaina poraża nie tylko zakończenia nerwowe, ale i całe nerwy wpływając na możliwość wykonywania ruchów.

 

Wpływ na nerwy obwodowe: Kokaina działa porażająco na końcówki nerwowe, co objawia się np. zanikiem smaku lub silnym znieczuleniem. W przypadku porażenia nerwów smakowych najpierw zanika smak gorzki, następnie słodki i kwaśny. Smak słony pozostaje taki sam. Dlatego też potrawy, które osoba spożywa, wydają się jej przesolone nawet wtedy, gdy nie ma w nich ani odrobiny soli.

Na początek kokaina poraża nerwy przewodzące ból, następnie przewodzące dotyk, a w końcu włókna odpowiedzialne za odczucie zimna lub gorąca.

 

Faza zahamowania

Po pewnym czasie (kokaina w zależności od sposobu przyjęcia działa 5-45 min.) mija działanie kokainy, a pobudzenie przechodzi w zahamowanie. Poczucie szczęścia zastępuje uczucie wielkiego nieszczęścia. Miejsce odwagi zastępuje lęk. Miejsce pewności siebie – niepewność i poczucie mniejszej wartości. Występuje dyskomfort, ogólne rozbicie, bezsenność, niepokój i lęk. Wzrasta drażliwość, agresja, pojawia się uczucie zmęczenia i przygnębienia; może wystąpić głęboka depresja z myślami samobójczymi, niechęć do jedzenia i kontaktów z ludźmi. Objawy te mogą utrzymywać się przez wiele tygodni.

 

Właściwości uzależniające

W przeciwieństwie do wielu innych narkotyków w przypadku kokainy nie udowodniono powstawania uzależnienia fizycznego. Bardzo silnie natomiast uzależnia psychicznie.

Po zażyciu kokainy następuje okres euforii, a potem okres złego samopoczucia, który skłania do zażycia kolejnej dawki.

Przyjemne doznania wywoływane przez kokainę są przyczyną powstania wewnętrznego przymusu ciągłego używania narkotyku pomimo niekorzystnych skutków, jakie mogą wystąpić. Szybko rozwijająca się tolerancja powoduje potrzebę ciągłego zwiększanie dawek.

 

Przewlekłe zatrucie

Kokaina działa szybko i bezpośrednio na komórki mózgu. Wpływa na korę płatów czołowych i ciała migdałowate trwale je uszkadzając. Niszczy te struktury, które odpowiedzialne są za działania społeczne, uczucia wyższe (etyczne, moralne). Upośledza funkcje emocjonalne i intelektualne, w tym zdolność uczenia się i zapamiętywania.

Kokainizmowi ulegają zwłaszcza ludzie słabi, pozbawieni wiary we własne siły. Podczas przewlekłego zatrucia cechy te ulegają skrajnej intensyfikacji.

Z czasem osobie nadużywającej kokainy coraz trudniej przystosować się do otoczenia, staje się agresywna, mogą też pojawić się zachowania antyspołeczne: przemoc fizyczna, kradzieże. Kokaina, wywołując podniecenie seksualne, może być powodem przestępstw na tym tle.
Mogą pojawić się urojenia prześladowcze, omamy wzrokowe i słuchowe, stany paranoidalne, omamy dotykowe, dziwne wrażenie, jakby coś pełzało pod skórą: mrówki, owady, robaki.
 
„Było tam wiele nieznanych, latających stworzeń, które delikatnie łaskocząc, obsiadywały całe [moje] ciało, pieściły skrzydłami i odnóżami, szumiały w uszach, oślepiały odbitym światłem. Jeden z nich zwrócił moją szczególną uwagę, było to połączenie muchy i ryby ze stonogą. Miał złote skrzydełka i pysk szczupaka. Wędrował po moich nogach coraz szybciej, wsysał się w ubranie i szczękał zębami. Wystraszyłam się. Stwór zjadł część koszulki i dobrał się do skóry. Krzyk zrzucił mnie w dół, spadałam z wysokości 6768 metrów w dół ze stworem wyjadającym mięśnie brzucha. Próbowałam się uwolnić, zdzierałam z siebie skórę, mięśnie, dotarłam do kości. Nagle na polanie pojawiła się Dobra Wróżka, która nektarem, zebranym z płaczu żałobników, ulepiła mnie od nowa i zamknęła stwora w metalowym pudełku. Robaczek oszalał. Kokainę zażywałam codziennie. Nie byłam w stanie przetrzymać spadających na mnie sztormowych skał, kiedy wysycenie kokainą zmniejszało sięi świadomość docierała do jądra mego istnienia…” (Barbara Rosiek, Kokaina. Zwierzenia narkomanki)
 
Wrażenie swędzenia skóry i pełzania mrówek jest charakterystyczne dla kokainizmu. Prowadzi często do drastycznego samookaleczenia.
 
„Nieznane mocarstwa wysłały na mój ogród broń biologiczną pod postacią mikroskopijnych robaczków, połyskujących stalowymi pancerzami, owadów o trójwymiarowych przestrzeniach między oczami oraz niewidzialnych insektów, które opadają na ciało milionami natrętnych nóżek. Walczyłam dzielnie, strzepywałam z siebie wroga, drapałam się, czochrałam, tj. pocierałam plecami klamkę, tarzałam w kałużach. Nożem wydłubywałam z powłok skóry najsilniejsze jednostki, które składały jaja. Te, które zawładnęły pochwą, były nieuchwytne. Usiłowałam przedostać się do lekarza, lecz nagle robaczki przeistoczyły się w krasnoludki i uciekły do mysich dziur. Cały świat skarłowaciał, a może to ja królowałamw krainie liliputów. (B. Rosiek. „Kokaina. Zwierzenia  narkomanki”)
Złudzenie powiększenia części lub całego ciała, jest częstym objawem i może też przejawiać się jako wrażenie zmniejszenia otaczających osób i rzeczy, czy złudnych istot. Typowe są też napady panicznego lęku.

Kokainiści mają anormalne uczucie zimna, elektryzowania, szczypania, kichania. Odnoszą wrażenie, że są kąsani przez pasożyty, stąd liczne skaleczenia przez drapanie i nakłucia. Odbierają otoczenie iluzyjnie, obrazy stają się żywe, linie przedmiotów są zdeformowane, wszystko widzą jakby w ruchu.

Aby ominąć te niemiłe konsekwencje, chory zwiększa dawki do ogromnych ilości odlatując na kilka godzin, a nawet dni. Ponieważ taka osoba nie potrafi sama zmniejszyć ilości branej kokainy lub całkowicie przestać brać, okoliczności związane ze zdobywaniem, przygotowaniem i zażyciem narkotyku zabierają jej coraz więcej czasu. Osoby uzależnione zazwyczaj się alienują, stają się podejrzliwe
i samolubne.

„Lekarze nadal w absolutnym milczeniu, jakby całkowicie zaskoczeni moim istnieniem, wlewali we mnie płyny ustrojowe, podłączali do respiratora, badali krzywą pracy mózgu. Po przebudzeniu oskarżałam ich o zbiorowy gwałt. Powiększenie pochwy było wyraźne, śluz wyciekał nadmiernym strumieniem. Podsłuch zainstalowano w wywietrznikach na sali. Stamtąd szeptali. Dlatego gromadzili mój mocz, byw kroplówkach podawać coraz więcej trucizny” (B. Rosiek „Kokaina. Zwierzenia narkomanki”).

 

Coraz ważniejsze staje się po prostu zdobycie narkotyku. W tym celu kokainiści często oszukują, kradną i popełniają inne przestępstwa. Zrywane są więzy rodzinne i partnerskie. Generalnie kokaina to bardzo samolubny i zgubny narkotyk.

 

„Kiedy narkotyk poraża duszę, kiedy choroba zaczyna drążyć każde drgnienie aktu woli, osaczać zmysły, zniekształcać pragnienia, wymazywać z serca uniesienia miłosne, zabierać możliwość seksu, kiedy czas jest zagoniony zdobywaniem środka, widmo śmierci rozbawione podąża regularnie za ćpunem.” (B. Rosiek „Kokaina. Zwierzenia narkomanki”)

Należy zaznaczyć, że już pierwsze zażycie kokainy powoduje bardzo silną chęć sięgnięcia po nią po raz kolejny. Zagrożenie powstaniem uzależnienia jest przy kokainie szczególnie duże ze względu na szybkość działania narkotyku. Działanie to jest jeszcze pogłębione krótkim okresem trwania „odlotu” (ok. 20-30 min.) i chęcią natychmiastowego przywrócenia stanu błogości. Zważywszy na wysoką cenę narkotyku (około 160 zł za gram) i silne efekty uzależniające, bardzo szybko kokaina zaczyna odgrywać coraz to większą rolę w życiu zażywającego.

Z upływem czasu człowiek zażywający kokainę staje się z wyglądu starcem. Skóra przyjmuje blady, szarożółty odcień, oczy stają się podkrążone, ręce drżą, a chód robi się niepewny. Występują gorączka kokainowa i dreszcze, ciężki oddech, sapanie. Dochodzi do uszkodzenia naczyń krwionośnych, skurczu naczyń wieńcowych serca. Kokainizm prowadzi dużo szybciej niż morfinizm do wyniszczenia ogólnego, zwyrodnienia narządów miąższowych i komórek ośrodkowego układu nerwowego, następstwem czego są drgawki padaczkowe i ciężkie zaburzenia psychiczne, takie jak halucynacje, urojenia, okresowe stany podniecenia dochodzące do ataków szału, które mogą nawet być przyczyną zbrodni, morderstw i gwałtów. Po okresie podniecenia szałowego następuje depresja i załamanie psychiczne, w czasie którego kokainista może popełnić samobójstwo.

 

 

 

Przy chronicznym wąchaniu kokainy obserwuje się zapalenie śluzówki nosa, wrzody i nierzadko przedziurawienie przegrody nosowej, zapalenia jamy ustnej, chroniczny katar.
Kokaina uszkadza geny. Naukowcy zidentyfikowali ponad 400 genów, które ulegają „rozregulowaniu” u osób długotrwale nadużywających kokainy.

Zmniejsza się odporność na zakażenia. Śmierć następuje w wyniku ogólnego wyniszczenia organizmu lub przedawkowania albo samobójstwa.

Dzieci z matek narkomanek rodzą się nie tylko uzależnione, ale z bardzo poważnymi, nieodwracalnymi wadami. W wielu przypadkach są to uszkodzenia, a nawet fizyczne braki mózgu. Osoby takie wymagają stałej opieki oraz pomocy i nawet w wieku dorosłym nie są zdolne do samodzielnego życia.

 

Przedawkowanie

W przypadku przedawkowania (bardzo często występującego) pojawia się majaczenie, szybki i nieregularny, płytki oddech, kołatanie i niemiarowość serca. Może się to objawiać również drgawkami, utratą przytomności, a także bardzo często śmiercią.

 

Przypadki zatrucia u dzieci karmionych piersią (www.laktacja.pl/leki)
 
Opisano przypadek czternastodniowego noworodka pięciokrotnie nakarmionego piersią w czasie czterech godzin, kiedy to matka zażywała kokainę. Mniej więcej trzy godziny po zażyciu przez matkę pierwszej dawki u dziecka wystąpiło wyraźne rozdrażnienie, pojawiły się wymioty i biegunka. Innymi objawami stwierdzonymi podczas badania przedmiotowego były drżenia, nadmierna reakcja na poruszanie, wygórowany odruch Moro, symetrycznie wygórowane głębokie odruchy ścięgniste z obustronnymi klonusami w stawach łokciowych oraz wyraźna zmienność nastroju. Rozdrażnienie i drżenia stopniowo ustąpiły w czasie 48 godzin. Po 12 godzinach od zażycia przez matkę ostatniej dawki narkotyku w moczu dziecka stwierdzono znaczne ilości kokainy
i jej metabolitu; ich obecność utrzymywała się do 60 godzin od zażycia narkotyku przez matkę. W chwili wypisywania ze szpitala (nie określono dnia) w badaniu fizykalnym i neurologicznym nie stwierdzono nieprawidłowości. Nie wspomniano o dalszej obserwacji tego dziecka. W kolejnym niezwykłym opisie przypadku, matka nałożyła sypką kokainę na swoje piersi w celu złagodzenia bólu bezpośrednio przed karmieniem 11-dniowego dziecka. Użyła ona ochraniacza piersi, ale wystawała z niego obnażona brodawka sutkowa, co umożliwiało karmienie. Trzy godziny po karmieniu u noworodka wystąpiła silna duszność, dławienie się i sinica. Drgawki, które wystąpiły wraz z innymi objawami ostrego zatrucia kokainą, ustąpiły po dwóch godzinach od przyjęcia do szpitala. W pokarmie matki nie stwierdzono obecności kokainy ani jej metabolitów, wykazano ją jednak w moczu dziecka. W czasie badania fizykalnego
i neurologicznego przeprowadzonego przed wypisaniem dziecka do domu po 5 dniach hospitalizacji,
a następnie po 6 miesiącach, nie stwierdzono nieprawidłowości. W badaniu mózgu metodą tomografii komputerowej wykonanym w czasie hospitalizacji wykazano niewielkie ognisko o mniejszej gęstości
w lewym płacie czołowym, nieprawidłowy był również wynik wykonanego w tym czasie badania EEG.

 

Jedynym sposobem na uzależnienie kokainowe jest odstawienie narkotyku. Trzeba przetrwać okres intensywnego fizycznego i psychicznego cierpienia. Na tym etapie pomocne może się okazać podanie narkotyku w wysokich potencjach (od 30 wzwyż).

 

Homeopatyczne antidotum

Istnieją poważne dowody na to, że potencjonowany narkotyk może, przynajmniej doraźnie, zmniejszyć pragnienie okrutnej trucizny. Przykładowo, Tabaccum w odpowiedniej potencji może w niektórych przypadkach złagodzić lub wyeliminować pociąg do papierosów. Należy podkreślić, że podanie narkotyku w wysokiej potencji nie zagraża uzależnieniem ani szkodliwymi objawami, jak to ma miejsce w przypadku materialnych dawek. Do kokainy, jak do wielu innych czynników, powinno się stosować zasadę: „Im większa trucizna, tym większe lekarstwo.” Naturalnie, symptomy muszą odpowiadać działaniu, jak słusznie stwierdził dr Julian, gdy pojawiają się objawy, które przypominają te wywoływane przez narkotyk, dla bezpieczeństwa należy uznać, że pojawiła się wrażliwość na narkotyk, zatem duże dawki nie są potrzebne. (Na podstawie artykułu C.E. Wheeler, J.D. Kenyon, M.B., B. Sc. „A study of Coca and Cocaine” (British Homoeopathic Journal).

 

Obraz homeopatyczny

 

Symptomy intelektualne i emocjonalne

 

Przez cały obraz kokainy przewija się temat wysokości. W stanie naturalnym koka występuje na stromych zboczach Andów. Od 3000 lat pomaga tubylcom pokonać głód i zmęczenie podczas ciężkiej pracy w górach. Pierwsi kokainiści, poczynając od Freuda, mieli nadzieję znaleźć w niej środek na wzniesienie się z nizin (upadku ducha, melancholii, depresji) na wyżyny (fizyczne, intelektualne i emocjonalne). Ostatecznie, kokaina faktycznie dajew pierwszej fazie takie efekty, potem jednak następuje bolesny upadek. Aż na samo dno.

Tańczyłam ponad miastem, w tanecznych podmuchach wiatru, wirowałam obok przechodniów (…) Pokonywałam ciszę przestworzy, mówiłam, mówiłam, nawoływałam, śpiewałam, krzykiem budziłam śpiących, domagałam się miłości. Po przebiciu się przez chmury, spadałam w ramiona nieznajomych mężczyzn…

Pieniądze!!! Coraz więcej pieniędzy. Kurczyły się jak przekłuty balon. Nowe ceny, nowe żądania erotyczne. Moja cena zaczęła spadać. Frajerów odstraszał wygląd i ślady po wkłuciach, rozpaczliwy uśmiech, brak makijażu. Już wtedy nie potrafiłam pomalować twarzy. Byli i tacy, których właśnie to podniecało, mój upadek, lubowali się w przyglądaniu się agonii.… (B.Rosiek. „Kokaina…”)

 

Wątek wysokości, potrzeby wspinania się, wysiłku, lęku przed upadkiem, wyczerpania i przypływu siły jest w obrazie tego leku mocno zaznaczony. Wśród objawów unikalnych znajdujemy:

 

Otępienie, spowolnienie, trudności z myśleniem i pojmowaniem; na wysokości (1).

Niepokój; podczas duszności; na wysokości (1).

Utrata przytomności, śpiączka, stupor; stan półprzytomności; w przebiegu choroby górskiej (1)

Drażliwość; na wysokości (1).

Lęk; nosi go z miejsca na miejsce; duszności podczas; na wysokości (1).

 

Wątek wysokości mówi o osamotnieniu, alienacji jednostki, która z jednej strony odczuwa potrzebę wspinania się na wyżyny życia, wypełniania trudnych zadań, osiągania (Gels., Arg., Aur.), robienia niezwykłych rzeczy, z drugiej czuje się niepewna, zagrożona, zalękniona możliwością upadku, przestraszona zewnętrznymi niesprecyzowanymi zagrożeniami.

 

Pragnienie nadzwyczajnych dokonań (1) (Cocaina)

Pragnie; bohaterskich wyczynów (1) (Coca)

 

Lęk przed upadkiem; przed upuszczeniem czegoś, rano, przy podnoszeniu (1)

Lęk; przed upadkiem; podczas chodzenia,

przed wysokimi miejscami,

przed ruchem; w dół.

Oczekiwania, wrażenie.

Troska o pozycję społeczną.

 

[Freud] Rozpaczliwie pragnął poślubić ponętną Martę, lecz jej rodzice byli bogaci i sceptyczni w stosunku do młodego parweniusza, który ośmielił się prosić o rękę ich córki. Zajął się więc badaniami nad różnorodnością stworzeń morskich w nadziei na dokonanie odkrycia będącego przełomem w nowej dziedzinie nauki: neurologii. Miał zaszczyt być pierwszą osobą, która odkryła narządy płciowe u węgorza. (Jak znalazł narządy płciowe podczas badania mózgu, pozostaje tajemnicą!?). To jednak nie wystarczyło. Szperanie w dolnych partiach ciała ryby nie mogło robić na nikim wrażenia, a już na pewno nie na snobistycznych rodzicach Marty.

Gdy więc na jego drodze pojawiła się kokaina, miał wobec niej ogromne nadzieje. Bo czyż przypuszczalni teściowie mogli pozostać obojętni wobec silnie uzależniającego środka pobudzającego? Ten nowy lek nie tylko leczył głód, pragnienie i melancholię, powodował również fantastyczne samopoczucie. Absolutny wzlot! (Sebastian Good, “Freud and cocaine”, History House)

 

Rajan Sankaran różnicuje Cocę z Cannabis. Oba typy, to wg niego samotnicy, żyjący „w pałacu na wyżynach życia”, lecz Cocę odróżnia potrzeba osiągnięć.

 

Fleiss i Freud spędzali razem długie noce wymyślając niedorzeczne teorie. (…)

 Na dodatek Fleiss miał pewną ideę. Wierzył, że nos jest centrum wszelkich ludzkich chorób – zarówno fizycznych, jak i psychicznych. Freud zgadzał się z nim całym sercem. A dlaczego nie? Pod wpływem kokainy wznosił się na zawrotne wysokości, gdzieś poza galaktykę. Tych dwóch nawzajem gratulowało sobie geniuszu, nazwali swoją nową naukę „nerwicowy odruch kichania” (nasal reflex neurosis)i przystąpili do opracowywania szczegółów.

Eksperymentowali z rysunkami tworzonymi pod wpływem kokainy, diagnozowali siebie nawzajem,
i przy okazji dziwnych zabiegów, podczas których używali kokainy– najpierw jako środka znieczulającego, później, aby złagodzić ból pooperacyjny.

Po pierwszym zabiegu Zygmunt zaczął czuć się lepiej. A właściwie dużo lepiej. W kwietniu 1897 r. napisał:

Położyłem kres ostatnim strasznym atakom przy użyciu kokainy; od tego czasu dolegliwości złagodniały i polało się dużo ropy… Od czasu ostatniego zażycia kokainy zbiegły się trzy okoliczności: 1) czuję się dobrze, 2) wydostało się ze mnie dużo ropy; 3) czuję się bardzo dobrze…

Fakt, że to właśnie kokaina może być główną przyczyną tak dobrego samopoczucia, nie przyszedł żadnemu z nich do głowy. (Sebastian Good, „Freud and cocaine”)

 

 

Pragnie; bohaterskich wyczynów (1)

Złudzenia, wyobrażenia; oczekiwania (1).

Coca czuje się jak wyalienowany geniusz, genialny intelektualista, któremu trudno znaleźć nić porozumienia ze zwykłymi śmiertelnikami (Sankaran).

 

„W głębi mego serca zawsze żywiłem przekonanie, że moi drodzy współobywatele są, poza niewielkimi wyjątkami, nic niewarci. (…) Bezwartościowość ludzi zawsze robiła na mnie wielkie wrażenie. (…) Znalazłem bardzo niewiele dobrego w ludzkich istotach. W moim przekonaniu większość z nich to śmieci. (…) zaledwie kilku pacjentów wartych jest wysiłków, jakie im poświęcam”. W innym miejscu Freud pisze: „budzi we mnie zadowolenie fakt, że tylko najcenniejsze, najbardziej rozwinięte jednostki najlepiej nadają się do psychoanalizy… pacjentom nie posiadającym odpowiedniego wykształcenia (…) należy odmawiać terapii”. (z korespondencji z Lou-Andreas Salonie, G. Górny, „Psychologia jako religia”).

 

Duma.

Złudzenie wielkości, powiększenia.

 

Usiłowałam przedostać się do lekarza, lecz nagle robaki przeistoczyły się w krasnoludki i uciekły do mysich dziur. Cały świat skarłowaciał, a może to ja królowałam w krainie liliputów. (B.Rosiek. „Kokaina”)

 

Taki człowiek z jednej strony w najgłębszych głębinach duszy pragnie kontaktu ze społeczeństwem, z drugiej – z powodu wrodzonej lękliwości, nieśmiałości oraz obawy przed odrzuceniem czuje, że opuszczenie bezpiecznego miejsca może być zbyt ryzykowne.

 

To wyczekiwanie. Być może na ostatni list. Od Przyjaciela. Tak, miałam Przyjaciela. Nie mógł mi pomóc, nie chciałam. Nie mógł nic uczynić. Nie zdradziłam mu tajemnicy, nie napisałam, że się topię. Przyjaciel, który się nie domaga, nie żąda. Akceptuje. Za dużo wymagam. Tak, jakbym chciała jednym uniesieniem zbliżyć się do Absolutu. Inna bajka. Samotność ćpuna jest taka sama. Przyjaciel zawsze może zdarzyć się w życiu jak wiele innych dobrych czy złych spraw. Przyjaciel, to takie proste. To takie nieosiągalne. (B.Rosiek. „Kokaina…”)

 

Trema (1).

Nieśmiałość, wstydliwość.

 

Byłam idealnie wyizolowana, nikt mnie nie chciał, ani narkomani opiatowi, ani chorzy psychicznie
w Klubie Pacjenta. Moje Taedium Vitae porażało, znosiło odruch litości, powodowało zwiększoną gotowość do samoobrony u tych, którzy nie przede mną mieli się bronić.

Psychiatra odwiedził moje Mroczne Królestwo Cieni. Wyszeptałam, że jestem brakującym ogniwem między człowiekiem a szatanem. Uśmiechnął się zwycięsko, w końcu miał dowód mojej winy. Otworzył okna, zawodowo opanował odruch wymiotny, namoczył mnie w wannie, zmienił cuchnącą pościel.
(B. Rosiek. „Kokaina…”).

 

Niepokój; wstydliwy, nieśmiały, chory w towarzystwie.

 

Uczyłam się wtedy nocować na dworcach w specjalnych kryjówkach dla bezdomnych, gdzie policja nie zagląda w obawie o własne życie, a także w obskurnych, zarzyganych klatkach schodowych, zatęchłych strychach, czy w budce telefonicznej, skąd przepędzali mnie dzwoniący. O tak, budka telefoniczna to prawdziwy salon dla jednej osoby. Problem polega na tym, że musisz przybrać kształt embriona. (B.Rosiek. „Kokaina…”)

 

Odczucie porzucenia, izolacji.

Towarzystwa;

niechęć do; pogorszenie pod wpływem,

poprawa w samotności,

szuka samotności.

Ukryć się, pragnienie.

 

Wzmagające się poczucie alienacji nasila niechęć do towarzystwa, preferowana jest samotność i przebywanie w ciemności.

 

Ciemność poprawia;

pragnienie ciemności

 

Poszerzone źrenice. Zasłaniają ciemne tęczówki i dzięki nim dostrzegam zmienioną optykę rzeczywistości. Obraz jest lekko zamazany, jak przymglone porannym szronem okno. Moje oczy lepiej widząw ciemnościach, to, co innym umyka ­ mroczny świat duszy ludzkiej z podziemnej krainy świata przestępczego. (B.R.)

 

Stąd sny o zagrożeniu, o odpadających częściach ciała, o walkach. Niesprecyzowane zagrożenie czyha gdzieś na zewnątrz (stale myje ręce) i nie można liczyć na pomoc przyjaciół.

 

Złudzenia; słyszy nieprzyjemne głosy, o sobie (1).

Sny o walkach; o generałach, którzy zadusili go i związali sznurem, powodując śmierć mózgu (1).

Sny o niedawno zmarłych przyjaciołach, wiszących przed nim godzinami, powieszonych za nogi) (1).

 

Kiedy kokaina przestaje działać, a jeszcze nie możesz wstrzyknąć sobie kolejnej dawki, zawsze można wymoczyć stopy. Ba, trzeba je mieć! Zdarzało mi się śnić wojnę, której nigdy nie przeżyłam ­ mam na myśli agresję jednego państwa do drugiego, obozy koncentracyjne, komory gazowe i cyklon B, krematoria, bomby, naloty, przesłuchania przypalanego ciała, wpuszczanie szczurów do pochwy. Tym nieustannie karmiono mnie w szkole i kazano pamiętać. Po przebudzeniu musiałam żyć dalej. Łajno, które śmierdzi tak samo z każdej strony. Znikąd świeżego powiewu, wszędzie spalona ziemia, masowe mordy, unicestwienia. (B.Rosiek. „Kokaina.”)

 

Pragnienie wznoszenia się na wyżyny (Podczas leżenia ma złudzenie, że unosi się w przestrzeni) idzie w parze z ogromnym zapałem do pracy umysłowej. Może to być tzw. wena twórcza (jak w okresach wzlotów u znanych kokainistów – Freuda, czy Stevensona). Ogromny natłok myśli, nowych pomysłów, ten rodzaj pasji, który określamy mianem natchnienia. Człowiek taki pracuje nieprzerwanie i bez wytchnienia, jak pod wpływem kokainy. Jego umysł zyskuje niezwykłą jasność, znika potrzeba jedzenia, czy snu.

 

Następował nowy kryzys. Pod powiekami pojawiały się iluzyjne obrazy, które natychmiast chciałam malować. Rzeczywistość ponownie zacierała się, wtapiałam się w obrazy jako nowa forma czy chlapnięcie farbą. Tłum domagał się nowych prac, podniecony moją wizją świata (…)

 

Śmierć każdego wieczoru przychodzi do mnie i sprawdza zapisane strony. Widzę, że jest zadowolona z mojej pracy. Nie mogę tego opóźnić, wiem o tym, lecz postanowiłam przyspieszyć pisanie. Dwa razy więcej stron dziennie, plus weekendy. Może to jedyna rzecz w życiu, która mi się uda. (B.Rosiek. „Kokaina.”)

 

Złudzenie, że biegnie; że może długo biec (1).

Pracowity, mania pracy; od 6 rano do 9 wieczorem; nocą (1)

Pracy; pragnienie umysłowej; od godz. 7 rano do 9; nocą (1)

Pomysłów; obfitość, jasność umysłu; nocą; ufiksowanie.

Myśli; jasność; uporczywe; napływ; nocą

Podniecony z powodu bezsenności.

Złudzenia, wyobrażenia; widzi obrazy, fantomy, (piękne).

Śni na jawie.

 

 

Puszczają wszelkie zahamowania. Popęd płciowy wzrasta, aż do stopnia niepohamowanego. Psychiczne zaabsorbowanie seksem prowadzi często do samogwałtu i rozpasania. Pojawia się odczucie dumy i szczęścia.

 

Pod wpływem kokainy oddawałam się każdemu mężczyźnie za każdą cenę. Gotowość do współżycia jest wprost niewyobrażalna…

Mój niekontrolowany seks, spowodowany pobudzeniem przez narkotyk, wyzwalał tajne pożądanie
i odrazę… Wierzę, że jest czas, który nigdy nie powinien zaistnieć. Moja psychosynteza przyjmowała kształt kuli ognistej, stawała się ogniem podniecającym mężczyzn, i rozbicie ram czasu, ciało jako podświadomość.
(B.Rosiek. „Kokaina”)

 

Pacjent czuje się otoczony miłością i podziwem, czuje się natchniony do wielkich dzieł, wszystko wydaje mu się jasne, cudowne i piękne. Odpływają wszelkie lęki i niepokoje. Są to chwile szczęścia, jakich trudno doświadczyć w zwykłym, trzeźwym życiu.

 

Ekstaza.

 

W odurzeniu zmieniający się koloryt świata oślepiał i nawet najprostsze rzeczy zdawały się być piękne i olśniewające, na przykład tłusta plama na ubraniu wprowadzała mnie w zachwyt nad boskimi arkanami tajemnej sztuki. Albo szczyny na klatce schodowej stawały się życiodajnym źródłem, które odradza wędrowca po trudach podróży. Już wtedy przeczuwałam u siebie talent malarski. Dusze ludzkie były piękne, a twarze łagodne, nawiedzane dobrocią aniołów. Szumy i trzaski nabrzmiewały niebiańskimi symfoniami. Oto ŻYCIE.

 

Popadałam na całe dnie w całkowity bezruch, przeżywałam nieistniejące natchnienia. Kochałam wszystko i każdego człowieka.

Uczucie nienawiści zanika w momencie wpuszczenia kokainy do żyły, gdzieś tak w połowie pełnej strzykawki, lek osacza pewne ośrodki w mózgu i eliminuje wszelki lęk. Żołądek wypełnia się powietrzem niczym balon z dziecięcych zabaw, jest lekko, jest dobrze. Chwile bezpieczeństwa. (B.Rosiek. „Kokaina.”)

 

 

Mózgowe mechanizmy hamowania ulegają zablokowaniu, prowadzi to do utraty sumienia, poczucia etyki, moralności…

 

Brak odczuć moralnych.

 

 

A więc płód rozwijał się prawidłowo i radośnie. Kto jest ojcem? Oto pytanie, Hamlecie. Dziesięć tygodni wcześniej miałam osiemnastu partnerów i każdy z nich mógł zasiać zdradzieckie ziarno. Miliony złośliwych plemników zaatakowały komórkę jajową i oto rozpoczęło się życie, nikomu niepotrzebne. Gdzieś w głębokiej podświadomości przemknęła mi szaleńcza myśl, że dziecko byłoby moim ocaleniem, lecz błyskawicznie ją zabiłam. Ginekolog od razu zapytał, czy chcę usunąć ciążę, jakby chodziło o wyrwanie zęba czy obcięcie paznokci. Kiwnęłam obojętnie głową. (B.Rosiek. „Kokaina.”)

 

 

Podłość.

 

Musiałam ich odnaleźć, ludzi z kokainowego spotkania. Następny atak ścian byłby nie do wytrzymania. Ukradłam psychiatrze pieniądze na narkotyk. W domu wycinałam papierowe słońca i naklejałam na ścianach. W ten sposób pozbyłam się księgozbioru, ostatniej rzeczy, która mnie łączyła z dzieciństwem. (B.Rosiek. „Kokaina.”)

 

 

Kradnie.

Podstępność.

Kłamca.

Złośliwy, mściwy, zawzięty.

 

Jednak wkrótce następuje druga faza: skrajne wyczerpanie, otępienie, znużenie,  wręcz udręka. Dolegliwości wzmagają się wieczorem, zwłaszcza ok. godz. 21. Pacjent pragnie świętego spokoju, najchętniej leżałby w łóżku przy zgaszonym świetle, w samotności. Jakakolwiek próba zebrania myśli przyprawia go o nudności i zawroty głowy. Jedynie zupełny spokój przynosi pewną niewielką ulgę. Chory ma problemy z czytaniem, nie może się wysłowić.

 

Praca, mordercze tempo, które sobie narzuciłam z wiarą, że stanę przed NIMI bez poczucia zagłady, spowodowały załamanie fizyczne. Uparcie przygotowywałam się do następnej wystawy. (B.Rosiek. „Kokaina.”)

 

Udręka; poprawa tylko pod wpływem idealnego odpoczynku (1).

 

Efekt pierwszego wzięcia kokainy całkowicie mnie zaskoczył. Gdyby ktoś mnie uprzedził, że po chwilach niebiańskiego uniesienia, ba, ekstazy kosmicznej, będę marzyła jedynie o całkowitym unicestwieniu każdej myśli, ruchu, każdej żywej cząstki mej istoty. Jakże obrzydliwy staje się mózg własny z pokładami pamięci, rozkołysanymi emocjami. DZIECIŃSTWO.

 Udręka w połączeniu ze znużeniem, nasilana przez każdą próbę zwalczenia go (1).

Złudzenia, wyobrażenia; że jest wyczerpany (1).

Zobojętnienie; niechęć do pracy; wieczorem; o godzinie 21 (1).

       wyczerpanie, u osób nerwowych (1).

Wyczerpanie umysłowe, skrajne, znużenie mózgu;

po stosunku.

Spokoju, ciszy; skłonność do;

pragnie pozostawać w.

Smutek, przygnębienie, zniechęcenie, melancholia;

wieczorem; o godz. 18;

z ospałością,

       po wysiłku,

w połączeniu z gorącem,

       z powodu przepracowania lub ekscesów,

w połączeniu z kołataniami serca,

Wysiłek umysłowy, niezdolność do; z powodu zawrotów głowy i nudności (1).

Dolegliwości z powodu wstrząsu; pracy, umysłowej.

 

Ostatecznie wszelkie uczucia zastępuje jedno: niemożliwe do opanowania pragnienie powrotu na wyżyny.

 

Stałam się przezroczysta. Wypełzał ze mnie fragment ciała, choroby, poświaty złych myśli. Czy może istnieć na Ziemi tak szalona, jedyna, wierna i niezaprzeczalna miłość, jaką ma ćpun do narkotyku? Miłość, która niesie w sobie wszystkie formy zniszczenia. (B.Rosiek. „Kokaina.”)

 

Coca jest więc odpowiednim środkiem dla przemęczonych, przepracowanych, wyczerpanych biznesmenów, twórców, artystów, co ciekawe – właśnie w tym środowisku najczęściej nadużywa się kokainy. Odpowiada też osobom wyczerpanym przez nerwowy tryb życia i rozpustę seksualną.

 

Wyczerpaniu towarzyszy zniechęcenie, przygnębienie, melancholia. O tych okresach pisze wyraźnie Freud w listach do przyjaciółki i to właśnie kokaina okazywała się dla niego cudownym antidotum, niestety do czasu… Wątek seksualny i przeplatanie się napadów twórczej pasji i geniuszu
z okresami wyczerpania, czarnej depresji i udręczenia,
jest w całej jego twórczości niezwykle wyraźny.

Reasumując: gdy nerwowo wyczerpany pacjent narzeka na zmęczenie i przyznaje się do ekscesów seksualnych, koka jest środkiem, o którym warto pamiętać. W takich przypadkach zwykle współistnieje melancholia i wielkie zainteresowanie zdrowiem.

 

Zaczęły się pojawiać stany krytyczne. Chodziłam do znajomego lekarza, kiedy miałam grypę, bóle wątroby czy nerek, by upewnić się, że jeszcze nie umarłam. Lekarz zawsze powoli mnie badał, osłuchiwał nierówno pracujące serce, dotykał ciepłą dłonią nabrzmiałych trzewi, przepisywał leki i uśmiechał się do mnie. (B.Rosiek. „Kokaina.”)

 

Hipochondria.

Lęk, że serce przestanie bić, jeśli nie będzie się poruszał.

 

Wzmaga się poczucie alienacji, preferowana jest samotność i przebywanie w ciemności.

 

Jasność zniknęła z mojego życia, budziłam się o zmierzchu jak kret czy nietoperz. Czasami wydłubywałam dziury w ścianie, lecz zaklejano je systematycznie. Chciałam, by ktoś mnie odwiedził, porozmawiał, przekonał, że pomimo absurdu codzienności najważniejszy jest fakt Istnienia. Przecież nawet rodzice zabierali mnie z bezludnych plaż. Tylko w jakim celu? Przecież nie domagam się miłości, już nie. Więc czego? … Wtedy zobaczyłam siebie w lustrze, wychudzoną, z zapadłą twarzą, zlepionymi tłustymi włosami i przestraszyłam się, że Bóg pozostawił mnie tutaj w połowie. Tutaj był mój obóz koncentracyjny, moja poświata wygłodzonych żeber. (B.Rosiek. „Kokaina.”)

 

Łóżko; pragnienie pozostawania w.

Ciemność; popr.

pragnienie ciemności.

Opuszczenia, odczucie; izolacji wrażenie.

Zobojętnienie, apatia;

wobec wyglądu osobistego.

 

Na potrzebę podania potencjonowanej koki może też wskazywać wyczerpanie umysłowe, depresja i splątanie, niekiedy na zmianę z okresami psychicznej aktywności, sporadycznie nawet podniecenia
i wielomówności.

Ostatnio okazało się, że Coca jest skuteczna w przypadkach, które były skutkiem opóźnionego szoku po doświadczeniach wojny (naloty, etc.).

 

Dolegliwości na skutek szoku.

 

Ciekawy symptom został opisany przez pewnego probanta. Po dużej dawce (osiem miligramów) wodorochlorku kokainy, wystąpił całkowity brak możliwości pracy mózgu. Osoba ta nie mogła wykonać najprostszego działania arytmetycznego.

 

I na koniec jeszcze jeden nostalgiczny „górski” objaw:

 

Radość, szczęście, spokój; podczas chodzenia we mgle. (1)

 

Coca i Cocainum – różnicowanie

Objawy próby lekowej Coca i Cocainum są przeważnie podobne. W obrazie Cocainum wyraźniej zaznaczone są objawy: widzi i czuje robaki na sobie i na swoim ubraniu, ma wrażenie, że nie ma różnych części ciała. Charakterystycznym objawem zatrucia kokainą jest wrażenie, jakby pod skórą znajdowały się drobne ciała obce, przypominające ziarenka piasku; lub jakby pod skórą pełzał robak. Jest to niewątpliwie kluczowy objaw koki. Jest on znany jako „symptom Magnana”, na cześć wybitnego neurologa, który opisał go jako pierwszy. Jego opis brzmiał: „wrażenie, jakby pod skórą znajdowały się obce ciała, najczęściej drobne, okrągłe drobinki, jak ziarenka piasku”. Korsakoff opisuje przypadek zapalenia wielonerwowego, w którym obecny był ten objaw. Pacjentka była leczona z powodu dolegliwości ze strony macicy za pomocą tamponów dopochwowych nasączonych kokainą. Zaprzestanie takiej terapii spowodowało ustąpienie tego objawu. Cooper wyleczył przypadek przewlekłego reumatyzmu u starszej kobiety, która miała ten objaw, podając w długich odstępach czasu część granulki Cocaine w pojedynczej dawce.

Dr J.W. Springthorpe opisał (H.W., luty, 1896) różnorodność objawów, jakich sam doświadczył pod wpływem tego środka, w artykule zatytułowanym „Polowanie na kokainowego robaka”. Pisze on: „Wyobraź sobie, że w twojej skórze poruszają się robaki, lub coś podobnego. Jeśli dotkniesz ich wełną, uciekają i znikają, tylko po to, aby ukryć się i powrócić, kiedy zagrożenie minie. Robaki te pojawiają się tylko na ciele lub ubraniu osoby, która przyjęła kokainę. Chodzą po jej pościeli, czuje je w swojej skórze, pełzają po jej długopisie, nie ma ich natomiast na innych ludziach lub rzeczach, ani na czystych ubraniach przyniesionych z pralni.”

Generalnie próby lekowe z kokainą potwierdziły jej znacznie bardziej toksyczny wpływ na Centralny Układ Nerwowy w stosunku do koki.

Wśród objawów umysłowych typowych dla kokainy znajdujemy:

 

Ciągłe pragnienie dokonywania rzeczy wielkich (1).

Podejmowania się wielkich czynów (1).

 

Prześladują go przerażające halucynacje; widzi i czuje robaki, pluskwy (1).

pokrywają jego ciało (1) .

 

Sądzi, że słyszy nieprzyjemne uwagi na swój temat (1)

Podsłuch zainstalowano w wywietrznikach na sali. Stamtąd szeptali. Dlatego gromadzili mój mocz, by w kroplówkach podawać coraz więcej trucizny. Telewizja była nieznośna, stale nadawano o mnie programy, a spiker obrzucał mnie przekleństwami. Gasiłam aparat, co wzbudzało niezadowolenie. (B. Rosiek. „Kokaina.”)

 

Irracjonalna zazdrość (1).

 

W szóstej klasie zazdrościłam chłopcom wolności bez comiesięcznego krwawienia. Ubierałam się w spodnie, włosy zawsze przystrzyżone do granic możliwości, by nie wyglądały dziwacznie. Aby się upodobnić do płci przeciwnej, nosiłam w obcisłych spodenkach piłeczki do ping-ponga (…)

Odczuwałam zazdrość. Gdy ktoś umierał. (B. Rosiek. „Kokaina.”)

 

O Cocainum możemy myśleć, gdy wśród typowych dla koki objawów na plan pierwszy wysuwają się objawy mózgowe oraz nieuzasadniona irracjonalna podejrzliwość.

 

Zaczęłam konstruować niedorzeczne historie, które musiałam opowiadać przed kamerami zainstalowanymi w moim pokoju przez Wielkie Mocarstwo. Nie mogłam pozwolić sobie na wyjawienie prawdziwych myśli i odkrycie Wielkiej Tajemnicy, która się we mnie odradzała. Byłam prześladowana z powodu Największego Geniuszu Wszechczasów, który chciano wykorzystać do zagłady plantacji kokainy i wytropienia wszystkich narkomanów lub do odnalezienia receptury na powiększanie grama narkotyku przez pączkowanie(…) ­ do 5000 g w ciągu doby. (B. Rosiek. „Kokaina.”)

 

Złudzenie, że została zgwałcona (wykorzystana).

Złudzenie, że jest krytykowana.

Złudzenia słuchowe.

Złudzenie, że jest prześladowana.

Złudzenie, że jest ścigana przez wrogów.

Złudzenie, że ludzie obmawiają go (1).

Złudzenie, że jest krytykowana.

Podejrzliwość; irracjonalna.

 

Dla koki charakterystyczne jest złudzenie powiększenia części ciała, kokainistom wydaje się natomiast, że pewne części ich ciała zniknęły lub odpadły.

 

Złudzenie; nieobecności części ciała.

Sny o odpadających częściach ciała.

 

Wg. C.E. Wheeler, J.D. Kenyon, M.B., B.Sc. („Badanie koki i kokainy”), koka (kokaina) wywiera szczególny wpływ na sfery twórcze umysłu człowieka odblokowując niejako dopływ podświadomych bodźców poza obiektywną kontrolą świadomości. Stanowiąc bodziec zewnętrzny powoduje coś na kształt sztucznego natchnienia. Natchniony pisarz, czy poeta zdaje się czerpać nie z pokładów świadomości, lecz ze sfer głębszych, niedostępnych świadomej eksploracji. Mówimy: „Pieśń sama wyrywała się z gardła”, lub „słowa same układały się w sonet”. Takie samo natchnienie dotyczyć może umysłów ścisłych, matematyków, fizyków, Archimedes w olśnieniu wykrzyknął „Eureka!” i wybiegł nago na ulicę – problem, nad którym wcześniej łamał sobie głowę rozwiązał się „sam”.

Wspomniani wyżej autorzy sugerują, że analizując działanie koki można przypuszczać, iż narkotyki w pewien sposób pozwalają podświadomości wywierać wpływ na świadomość. Po drugie, mogą wpływać na specyficzny „koloryt” dopełniając tym samym przekaz. Ten aspekt w dużej mierze zależy od konstytucjonalnego charakteru człowieka, a to z kolei, według najnowszych hipotez, jest uzależnione od równowagi hormonalnej. Wiadomo, że niektóre natury są bardziej od innych predestynowane do przeżywania takich emocji jak zazdrość, podejrzliwość, strach z jednej strony, natomiast z drugiej –nie są im obce altruizm, pewność siebie i odwaga.

Ostatecznie, chociaż człowiek jest „kowalem swojego losu” i stały wysiłek może zmienić nasze skłonności, to edukacja w tej dziedzinie, a więc kontrola nad własnym życiem, nie wszystkim przychodzi równie łatwo.

Nadużywanie narkotyków zmniejsza kontrolę, wywołuje chaotyczne i niespójne podświadome przekazy, co pomaga w pracy twórczej, ale niestety tylko pozornie. Wszystkie środki dopingujące działają mniej więcej podobnie jak alkohol, wywołują iluzoryczne poczucie siły i wszechwiedzy głównie poprzez wyluzowanie naturalnych zahamowań. Dzieła powstające w takich okolicznościach satysfakcjonują twórcę, ich jakość jednakże jest słaba. Przykładem może być słynne dzieło Freuda „Über Coca”. Rozprawa ta pełna była błędów ortograficznych i nieścisłości, zawierała nawet niewłaściwie podany względnie prosty chemiczny wzór kokainy. Ogłoszona jako rozprawa naukowa, nie odpowiadała w tym względzie żadnym standardom. Dlaczego? – pyta S.Good w artykule „Freud and Cocaine” (History House) – nie trudno zgadnąć biorąc pod uwagę jak sumiennie autor testował na sobie tę truciznę. Na marginesie pojawia się tu tylko pytanie: Jak to się stało, że ten głęboko chory człowiek, stał się jedną z najbardziej wpływowych postaci XX wieku?

Wg Wheelera, o ile duże dawki zmniejszają możliwość oceny i pogarszają pracę umysłu, to małe dawki powinny pomóc, gdy choroba imituje objawy ilości trujących, a to jest pole działania homeopatów.

Istnieją interesujące doniesienia o efektach działania narkotyków na osoby pracujące naukowo. Jak wynika z danych historycznych twórczość najwyższej jakości rzadko, jeśli w ogóle, była wspomagana jakimkolwiek dopingiem.

Choć zdarzają się tacy intelektualiści, myśliciele, czy artyści, którzy wydają się zdolni do stymulowania wyobraźni małymi ilościami narkotyku lub leku, jednak ich dzieła nie są najwyższej jakości. Poza tym jest ogólnie mało prawdopodobne, by człowiek biorący narkotyki był w stanie zapanować nad limitem dawki. Uzależnienie powoduje potrzebę ciągłego zwiększania ilości, wkrótce pojawiają się groźne efekty, a stymulant traci jakąkolwiek wartość.

Podczas początkowych etapów choroby, a nawet później, zmienne ilości toksyn mogą chwilowo zwiększać aktywność umysłu (np. gruźlica). Znany jest przynajmniej jeden przypadek chorego na chroniczną toksemię jelit, którego fizyczne objawy leczone były odpowiednimi wakcynami, ale utracił on całkowicie na długi czas zdolność do tworzenia literatury (opowiadania itp.), dzięki której dotychczas zarabiał na życie. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że przekazy z podświadomości wywoływane przez narkotyki są znacznie częściej nieprzyjemne, przerażające i patologiczne niż przyjemne i radosne. Nawet te środki, które mają dawać przyjemność, jak konopie indyjskie (często, chociaż nie zawsze) wywołują prawie wyłącznie uczucia zmysłowe.

Narkotyki nie wywołują przekazów o wysokiej jakości ani przebłysków geniuszu. Działanie narkotyku można wyjaśnić faktem, że biorący go ma słabą wolę, a w życiu natrafił na problemy, których nie potrafi pokonać – i doszło do nadmiernego tłumienia. Ponadto istnieje prawdopodobieństwo, że taka osoba posiada słabą indywidualność, a ciało poddane jest niekorzystnemu działaniu, zatem mózg nie funkcjonuje właściwie. Skutkiem tego człowiek taki nie jest w stanie zinterpretować i nadać kształtu temu, co z podświadomości dociera do świadomości.

Prawdziwie wielcy twórcy byli zawsze ludźmi charakteru i odwagi moralnej. Powiedzenie: „Wielkość i szaleństwo to bliscy krewni” jest w przypadku prawdziwych wielkości fałszywe. (C.E. Wheeler, J.D. Kenyon, M.B., B. Sc. „A study of Coca and Cocaine”; British Homoeopathic Journal).

 

 

 Objawy ogólne

 

Na podstawie artykułu C.E. Wheeler, J.D. Kenyon, M.B., B. Sc. „A study of Coca and Cocaine”; British Homoeopathic Journal. (Przekład: E. Szymańska).

 

Pacjenci, którym wskazane jest podanie koki, są zwykle w stanie wyczerpania psychicznego, co pogarsza ich sytuację. Ich objawy nasilają się, a liczne narzekania narastają aż do granic wytrzymałości.

Ogólne polepszenie daje otwarta przestrzeń, szczególnie szybki ruch na powietrzu, na przykład chodzenie lub jazda na rowerze. Istnieje tendencja do poprawy po zachodzie słońca.

 

Działanie koki na nerwy czuciowe

 

Kokaina działa miejscowo na zakończenia nerwowe. Jest to efekt dobrze znany i wykorzystywany przez chirurgię. Jest miejscowym anestetykiem – poraża zakończenia nerwowe. Ból i czucie dotyku zostają zniesione, zmniejsza się wrażliwość na ciepło i zimno. Jeśli chodzi o smak, odbierany jest słony, gorycz nie jest wcale odczuwana, słodycz – tylko częściowo. W przypadku uzależnienia pojawiają się bardzo charakterystyczne symptomy skórne. Chorzy opisują je czasem jako ziarna piasku pod skórą, ale częściej mówią o wędrujących żywych organizmach (robakach lub owadach). Odczucie jest tak intensywne, że cierpiącemu wydaje się, iż widzi pełzające pod skórą robaki, które znikają pod wpływem dotknięcia, a potem znowu się pojawiają. Obecnie takie objawy są rzadko spotykane w przebiegu innej choroby niż uzależnienie. Jeśli są, oznaczają kokainizm. Przypadki skórne często nie mają specyficznych cech; wydaje się, że skóra, jako narząd wydalniczy, bywa poważnie atakowana przez chorobę, podczas gdy reszta organizmu pozostaje względnie wolna od objawów. W tej sytuacji miejscowe objawy nabierają wielkiej wagi, warto nawet zwrócić uwagę na przesadne narzekanie na mrowienie. Skutkiem kokainy jest rumień, ale odczuwane objawy mają większą wagę niż sama wysypka.

 

Głowa

 

Odnotowano bóle głowy z naciskiem czołowym, jakby pod wpływem elastycznej opaski, lub tępe odczucie w potylicy, albo oba odczucia jednocześnie. To ostatnie można było złagodzić schylając głowę do przodu.

 

Oczy

 

Nietolerancja światła, w połączeniu z rozszerzonymi źrenicami. Ciemne chmury przed oczami; oczy silnie zaczerwienione, załzawione. Białe, ciemne
i ogniste plamki przed oczami; migotanie i błyski. Widzenie niewyraźne, wkrótce pojawia się ból głowy i nudności. Pobolewanie za oczami, powodujące odczucie, jakby zezowania do wewnątrz. Pacjent preferuje przebywnie w ciemności

 

Objawy żołądkowo-jelitowe.

 

Efekty smakowe zostały już opisane. Węch ulega znacznemu osłabieniu, czasami narkotyk pomaga w przypadkach pogrypowych, gdy smak i węch zostały w dużym stopniu utracone. Małe dawki narkotyku mogą zahamować zarówno pragnienie jak
i głód. U pacjentów często stwierdza się utratę apetytu i niepowstrzymane pragnienie alkoholu i nikotyny. Jest to uczucie prawdziwe, ale zdecydowanie nasilane przez hipochondrię. Pacjent stale o tym myśli, martwi się nawet, gdy nie dzieje się nic poważnego.

Pojawiają się widoczne obrzmienia brzucha
i okolicy żołądka, co może być powodem silnego kołatania serca.

Szczególnym symptomem są silne gazy z żołądka, zagrażające rozerwaniem przełyku.

 

Symptomy kardiologiczne

 

Objawy kardiologiczne są istotne. Osoby wrażliwe przechodzą kryzysy kardiologiczne, cierpią na okresowe uciski, zanikające tętno, kołatanie serca
i ból. Tętno jest zwykle początkowo szybkie, a potem wolne i przerywane. Objawom kardiologicznym często towarzyszy nadmierne pocenie się. Jest to efekt działania systemu nerwowego, aczkolwiek praca koki usuwająca zmęczenie mięśni dotyczy także mięśnia sercowego, i środek ten może zastąpić Arnikę przy wysilonej pracy serca. Arnika jest wskazana przy chorobie chronicznej, doraźnie lepiej stosować kokę.

 

Narządy płciowe

 

Istnieją dowody na wpływ koki na gonady.
U obu płci wzrasta pożądanie, może być niepohamowane. Ostatecznie możliwości seksualne zmniejszają się. Prawdopodobnie głównym efektem działania na gonady jest zmniejszenie możliwości seksualnych, a wzrastające pożądanie wpływa na sferę psychiki, wywołując nieświadomy lęk, że możliwości te zanikną.

 

Sen

 

Na koniec powiedzmy, że należy brać pod uwagę niektóre formy bezsenności, szczególnie, gdy pacjent czuje się senny, a nie może odpocząć. Może być niepohamowanie śpiący, a jednak nie może zasnąć.

Koka jest bardzo interesującym narkotykiem, zdaje się, że jest rzadziej stosowana w potencji, niż na to zasługuje.

Objawy kluczowe

 

Wyczerpany wysiłkiem umysłowym i nadmiernie pracowitym życiem; cierpi na wyczerpanie nerwowe i mózgowe (porównaj Fluor-ac.).

Melanholia spowodowana wyczerpaniem nerwowym; wstydliwy, nieśmiały w towarzystwie.

Smutny, drażliwy, preferuje ciemność i samotność.

Pociąg do alkoholu i tytoniu; nołogowy.

Utrata tchu: u sportowców, atletów itp; zadyszka u starszych ludzi; u osób nadużywających tytoniu
i whisky.

Krwioplucie z uciskiem na klatkę piersiową
i dusznością.

Senny, ale nie może zaznać odpoczynku.

Gwałtowne kołatanie serca: na skutek uwięźnięcia gazów  Arg-n., Nux-v.); przemęczenia; przemęczenia serca (Arn., Bor., Caust.).

Stany chorobowe będące następstwem wspinaczki górskiej, latania balonem itp. (Ars.); nadużywania środków pobudzających – alkoholu, tytoniu.

 

Porównaj: Stram. – pacjent pragnie światła i towarzystwa; Coca – pacjent pragnie ciemności i samotności.

 

Szczegółowy obraz Coca i Cocainum czytelnik znajdzie w języku polskim w „Encyklopedii Homeopatycznej Materia Medica” J.H. Clarka tom 5 (Similimum 2006) oraz w monografiach powyższych leków (w przygotowaniu).

 

 

Przypadki

 

Przypadek 1 (N. Williams)

Przypadek 24-letniej kobiety, cierpiącej od 3 lat z powodu wyczerpania nerwowego.

Trzy lata temu chora poddała się zabiegowi chirurgicznego usunięcia nowotworu piersi. Lekarz wezwany na wizytę stwierdził, że kobieta jest w skrajnej depresji, kompletnie wyczerpana, niezdolna do jakiegokolwiek, nawet najmniejszego wysiłku. Jak stwierdziła rodzina, całymi dniami leżała w zaciemnionym pokoju, najchętniej samotnie, w zupełnej ciszy. Występowały problemy ze snem: mimo niepohamowanej senności kobieta miała problemy z zapadnięciem w głęboki, odświeżający sen. Przez większą część nocy bez skutku przewracała się z boku na bok. Poza innymi dolegliwościami cierpiała na uporczywe zaparcia, wymagające okresowo stosowania lewatywy.

Pacjentce zalecono rozpuścić trzy krople nalewki koki w ½ szklanki wody i przyjąć stołową łyżkę roztworu. „Nie minęło 10 min., gdy kobieta zapytała, czy to nie będzie zbyt szkodliwe, jeśli zabierze się za jakąś lekką pracę.” Lek systematycznie powtarzano. Doprowadził on nie tylko do poprawy w zakresie „ogólnej chęci do życia”, ale zlikwidował też szereg innych dokuczliwych objawów, szczególnie uporczywe zaparcia.

 

Przypadek 2 (E. W. Berridge).

Koka była stosowana z powodzeniem u pacjenta cierpiącego na gruźlicę płuc. Występował ucisk na klatkę piersiową i strzelające bóle w lewym płucu. Towarzyszyły przeszywające bóle pod obojczykami, zwłaszcza pod lewym. Plwocina była biało-żółta, zbita i ciągliwa. Oddech był cuchnący. Towarzyszyła niestrawność z utratą apetytu oraz niezwykle upor-czywe zaparcia. W nocy pacjent zlewał się potem. Mocz był obfity, zawierał ciemnoczerwony osad przylegający do ścianek naczynia. Mocz po odstaniu robił się mętny, a na jego powierzchni tworzyła się błonka. Chory był skrajnie wyczerpany. Towarzyszyła melancholia i przygnębienie. Pacjen chciał, aby pozostawić go w spokoju. Wszelkie próby zebrania myśli doprowadzały go do mdłości. Na jego twarzy malowała się udręka. Cierpiał na bezsenność i koszmary.

 

Przypadek 3 (E. W. Berridge).

Pacjentka zgłosiła się z powodu kaszlu, który dręczył ją od wielu tygodni. Kaszel nasilał się pod wpływem szybkiego chodzenia i na zimnym powietrzu. Chora niewiele odkrztuszała ale odkrztuszenie przynosiło jej wyraźną ulgę. W badaniu fizykalnym stwierdzało się bolesność i tkliwość potylicy z pogorszeniem pod wpływem kaszlu. W moczu po odstaniu wydzielał się osad przywierający do ścianek naczynia. Na powierzchni widoczna była oleista błonka, czasami opalizująca. Coca doprowadziła do wyleczenia.

 

Przypadek 4 (Edward De Beukelaer)

Weterynaryjny przypadek poglądowy, na przykładzie którego autor zachęca kolegów, aby używali wyobraźni.

„…Używać wyobraźni nie znaczy w tym kontekście wymyślać coś nowego lub coś sobie wyobrażać. Zawsze musimy trzymać się podstawowych zasad homeopatii: określ co trzeba w danym przypadku leczyć, stwierdź co jest dziwne i niezwykłe, zastanów się jak możesz tę niezwykłość przełożyć na lek. Zarówno w leku, jak i u pacjenta należy szukać cech indywidualnych…”

Pacjentem był 10-letni kuc Walijski. Był używany do ciągnięcia małej dwukółki. Startował też w lokalnych zawodach w klasie pony.

Jest to niski, krępy, silny gość, zdolny do ciągnięcia bryczki przez wiele godzin bez najmniejszych oznak zmęczenia. Jest jednak jedna sytuacja, która odbiega od tej reguły. Jeżeli tylko droga kieruje się pod górę, koń odmawia wszelkiej współpracy, nawet jeżeli idzie bez obciążenia. „Coś jest nie tak” – mówi właściciel – „Chociaż jest silny i potrafi pracować wiele godzin bez zmęczenia, za nic nie chce iść pod górę, nawet jeśli jest to zupełnie małe wzniesienie. Na widok góry natychmiast zaczyna walczyć”. W badaniu klinicznym nie było żadnych odchyleń od normy.

Teddy jest inteligentny, bystry, szczęśliwy, pogodny, ale gdy zbliża się ktoś obcy staje się natychmiast nieco spięty. Wobec ludzi jest ostrożny.

Wg właściciela jest bardzo posłuszny. Oto co powiedział właściciel podczas konsultacji: „Jeżeli prowadzę go w kółko, nie patrzy do środka, lecz zwraca głowę na zewnątrz. Może to ze względu na moje niedoskonałe powożenie? Jeżeli chcę, aby wjechał pod górę staje się nerwowy. Jeżeli wybieramy się na zawody staje się bardzo nerwowy i robiw swiom boksie straszny bałagan”.

Zapytałem, co ma na myśli mówiąć, że koń staje się bardzo nerwowy na widok zbliżającego się wzniesienia. „Odnoszę wrażenie, jakby pokazywał mi, że to dla niego zbyt wiele. Czasem zatrzymuje się, czasem opornie idzie.”

Pasie się osobno od stada.To ze względu na walki między końmi. Na swoim pastwisku czuje się dobrze. Daje się łatwo złapać. Na zawodach mamy zwykle 4 lub 5 miejsce. W czasie zawodów jest lepszy niż podczas treningu. Widać, że jest z siebie dumny. Ze swej siły. Wspaniale się prezentuje, wygląda jak mały ogier. Szybko się regeneruje. Poci się w normie. Jedyną dziwną obserwacją w tym przypadu jest niezdolność Teddiego do wchodzenia pod górę. Pozostaje ona w absolutnej sprzeczności do pozostałych cech, zarówno fizycznych, jak i psychicznych.

Poszukując inspiracji sprawdziłem w repertorium Synthesis rubrykę:

Generals, ascending, high.

Wybrałem tę rubrykę a nie ogólną Generals, ascending, ponieważ z opowiadania właściciela wywnioskowałem, że kucyk reaguje nawet na najmniejsze wzniesienie tak, jakby to była wysoka góra.

Wziąłem też pod uwagę rubrykę:

 

Generals, strength, sensation of strength’. (4 leki: Ars-a., Bryonia, Calc-c. i Coca).

 

Tedy był przekonany o swej sile. W obu rubrykach znalazłem lek: Coca. Występuje ona też w pasyjących do Tediego rubrykach:

 

Trema.

Złudzenie zbyt wielkich wymagań.

Lęk wysokości.

 

Koka rośnie wysoko w górach i pomaga Indianom zwalczyć związane z wysokością problemy. Wydawała się odpowiednim lekiem.

Teddy otrzymał jedną dawkę Coca 200 (rozpuszczonę w wodzie).

Od tego czasu minął rok. Z kucem nie ma żadnych problemów. Niezależnie od tego, czy droga wznosi się, czy opada. W tym czasie nie było żadnych zmian ani w zakresie odżywiania ani opieki czy traktowania. Po leku Teddy stał się też bardziej rozluźniony, po raz pierwszy zajął w zawodach pierwsze miejsce.
 

Składam serdeczne podziękowanie autorom strony www.cocaine.org, za możliwość zaczerpnięcia zawartego tam materiału, w tym także zdjęć.

eko medycyna

ekolekarze, detoksykacja, hipertermia, sauna na bliską podczerwień