eko medycyna

ekolekarze, detoksykacja, hipertermia, sauna na bliską podczerwień

KAWA – KOSZTOWNE ZŁUDZENIE

Marzec 27th, 2012


Praca ta powstała pod wpływem pewnego „sensacyjnego” artykułu, dowodzącego z niezachwianą pewnością, że kawa wcale nie jest niebezpieczną używką, lecz przeciwnie – panaceum na niemal wszelkie bolączki powszechnie dręczące mieszkańców cywilizowanego świata. Ponieważ w artykule tym powoływano się na wyniki najnowszych badań naukowych prowadzonych przez ogólnie poważane autorytety medyczne, postanowiłam sprawę gruntownie zbadać. Relację z wyprawy w aromatyczny świat kawy pozwolę sobie rozpocząć od krótkiej prasówki. Oto, co pisze się dzisiaj na temat „małej czarnej”.

 

„Kawa zawiera więcej substancji chroniących przed rakiem niż czerwone wino, owoce czy czekolada.” (amerykański toksykolog James Coughlin)

 

„Kawa niszczy komórki rakowe i zapobiega przerzutom”. Działanie antyrakowe mają nie tylko należące do przeciwutleniaczy polifenole, ale też kofeina. Wiąże ona wolne rodniki, których nadmiar powoduje uszkodzenia DNA. Polifenole z kolei niszczą komórki nowotworowe, hamują proces tworzenia się naczyń krwionośnych koniecznych do rozwoju nowotworów i blokują działanie enzymów odpowiedzialnych za uzłośliwienie nowotworów oraz powstawanie przerzutów. (prof. Zbigniew Janeczko, farmakolog z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego)

 

 „Picie kawy nie tylko nie powoduje nadciśnienia, ale wręcz zmniejsza ryzyko choroby niedokrwiennej serca”. („Journal of Epidemiology and Community Health”)

 

SPECYFIK NA SERCE. Wg najnowszych badań opublikowanych w „Journal of Epidemiology and Community Health” przez brytyjskich naukowców ze szkockiego uniwersytetu, „im więcej kawy pijemy, tym mniejsze prawdopodobieństwo choroby serca i śmierci”. Badania te trwały ponad 10 lat i objęły ok. 11 tysięcy osób w wieku 40-59 lat.” (dr inż. Barbara Lenart, dyrektor ds. zapewnienia jakości, Tchibo Warszawa)

 

Kawa na cukrzycę (chronić przed cukrzycą ma kwas chlorogenowy oraz brom). („Kawa: filiżanką w cukrzycę”, Adam Wajs; Ogólnopolski Serwis Medyczny – medserwis.pl)

 

Badania wskazują, że kawa działa korzystnie w marskości wątroby (wg badań opublikowanych przez „Annals of Epidemiology”)

 

Kawa lekiem na chorobę Parkinsona (wg badań U.S. Department of Veterans Affairs w Honolulu).

Kawa zmniejsza skłonność do migren. „Umiarkowane spożycie kawy (2, 3, a nawet 4 filiżanki dziennie) wpływa na rozszerzenie arterii serca i zwiększa w ten sposób przepływ krwi, a zatem ukrwienie całego organizmu. Natomiast, co jest niezwykle interesujące, arterie znajdujące się w głowie, ulegają zwężeniu, co ma ogromny wpływ na ograniczenie skłonności do bólów  migrenowych”. (dr inż. Barbara Lenart, dyrektor ds. zapewnienia jakości, Tchibo Warszawa)

 

„Już na początku XVIII wieku podręczniki medyczne wymieniały kawę jako znakomity lek na schorzenia przewodu pokarmowego.” („Kawa na lekarstwo”, Monika Florek, Tygodnik „Wprost”, Nr 1199, 27 listopada 2005 r.)

 

Kawa chroni przed kamicą nerkową i żółciową. „W badaniach, którymi objęto 81 tys. kobiet w USA,  wykazano, że kawa  pomaga kobietom uniknąć kamieni nerkowych. Porcja 240 ml kawy pozwalała na zmniejszenie ryzyka o 10%, a w przypadku kawy bezkofeinowej – o 9%.  Natomiast, co jest ciekawe, picie kawy kojarzone jest także z niższym ryzykiem zachorowania na kamienie żółciowe, ale u mężczyzn. W 10-letnich badaniach naukowców z Uniwersytetu Harvarda wykazano niższe ryzyko kamieni żółciowych u mężczyzn pijących 2 do 3 filiżanek kawy  dziennie, w stosunku do mężczyzn, którzy nie piją kawy.” (dr inż. Barbara Lenart, dyrektor ds. zapewnienia jakości, Tchibo Warszawa)

 

Kawa lekiem na astmę i przewlekłe zapalenie oskrzeli. Badania włoskich naukowców wykazały, że dwie filiżanki kawy dziennie zmniejszają nasilenie i częstotliwość ataków duszności aż o 23 proc. „…Dlatego też zalecana jest dla osób chorych na astmę oraz z przewlekłym zapaleniem oskrzeli…” (dr inż. Barbara Lenart, dyrektor ds. zapewnienia jakości, Tchibo Warszawa)

 

Kawa lekiem na alergię. Kofeina rozszerza oskrzela i zmniejsza zmęczenie mięśni oddechowych, dlatego kawa pomaga chorym na przewlekłe zapalenie oskrzeli, łagodzi objawy gorączki siennej i zapobiega ostrym reakcjom alergicznym (dr Richard Wurtman, lekarz z Massachusetts Institute of Technology).

 

„Kawa jest najlepszym lekiem dla osób cierpiących na awitaminozę” (Konferencja American Chemical Society 2005, za „Wprost” Nr 1199, 27 listopada 2005 r.)

 

Kawa przeciw próchnicy.  „Choć już w XVII wieku kawę stosowano jako środek do odświeżania jamy ustnej i mycia zębów, dopiero niedawno uczeni potwierdzili, że [zawarte w niej związki] przeciwdziałają próchnicy. („Kawa na lekarstwo”, Monika Florek, Tygodnik „Wprost”, Nr 1199, 27 listopada 2005 r.)

 

 „Kofeina zawarta w kawie nie jest narkotykiem i nie uzależnia. Również przedawkowanie może powodować jedynie krótkotrwałe pobudzenie. Picie kawy nie jest groźne nawet dla kobiet w ciąży. („Kawa na lekarstwo”, Monika Florek, Tygodnik „Wprost”, Nr 1199, 27 listopada 2005 r.)

 

Kawa nie powoduje osteoporozy. Ubytek wapnia można łatwo uzupełnić, zażywając więcej ruchu albo przyjmując dodatkowe dawki tego minerału lub witaminę D. („Kawa na lekarstwo”, Monika Florek, Tygodnik „Wprost”, Nr 1199, 27 listopada 2005 r.)

 

Kawa stanowi afrodyzjak (prof. Zbigniew Janeczko z UJ)

 

Kawa lekiem na depresję. „Kofeina zawarta w kawie to jeden z najbardziej powszechnych środków psychotropowych, mających zdolność wpływania na nastrój. (…) Dr Melvin Konner z Uniwersytetu Emory stwierdził, że »wydaje się bardzo prawdopodobne, że wśród milionów osób pijących dużo kawy jest wiele takich, które – świadomie czy nieświadomie – leczą się z depresji«”. (dr inż. Barbara Lenart, dyrektor ds. zapewnienia jakości, Tchibo Warszawa)

 

Kawa zamiast ćwiczeń? „…kofeina, zawarta w kawie znana jest sportowcom jako środek poprawiający sprawność fizyczną. Np. kolarze po zażyciu 330 mg kofeiny mogli jechać prawie o 20% dłużej, nie zauważając zwiększonego wysiłku. Kofeina, a zatem kawa, zapobiega zmęczeniu mięśni i zwiększa wydolność organizmu…”. (dr inż. Barbara Lenart, dyrektor ds. zapewnienia jakości, Tchibo Warszawa)

 

Kawa ułatwia odchudzanie. (dr inż. Barbara Lenart, dyrektor ds. zapewnienia jakości, Tchibo Warszawa)

 

Lecznicze właściwości mają nawet fusy z kawy. Okłady z nich działają podobnie jak okłady z torfu lub błota z Morza Martwego. Rozgrzewają i poprawiają ukrwienie tkanek, zmniejszając tzw. pomarańczową skórkę – jak nazywany jest cellulitis, powodowany nierównomiernym gromadzeniem się komórek tłuszczowych. („Kawa na lekarstwo”, Monika Florek, Tygodnik „Wprost”, Nr 1199, 27 listopada 2005 r.)

 

 

Tymi i podobnymi sensacjami, popartymi badaniami przeprowadzonymi w powszechnie uznanych poważnych placówkach naukowych, wprost zalana jest prasa i internet. Rozsądnie myślący czytelnik nie może jednak nie zadać sobie natychmiast pytania, jak to możliwe, że uznana za zgubną używkę i zaliczana do substancji narkotycznych[1] „czarna” kawa współcześnie nie tylko została oczyszczona z „grzechów”, ale wręcz kandyduje do miana cudownego leku mającego zapobiegać najpowszechniejszym spośród dręczących ludzkość chorób: nowotworom i schorzeniom układu krążenia? Jak pogodzić te rewelacje ze statystyką, wg której rosnąca sprzedaż kawy wcale nie idzie w parze ze wzrostem zdrowotności społeczeństwa? Dzieje się wręcz przeciwnie – im więcej stosujemy używek, tym bardziej jesteśmy chorzy!

I tak np. 80% populacji USA spożywa codziennie kofeinę, w tym ok. 20% w dawce uznanej za uzależniającą (350 mg dziennie); znacząca większość tych osób to kawosze. W Polsce ocenia się, że 2/3 naszej populacji regularnie spożywa kofeinę, a ponad połowa Polaków to kawosze.

Równocześnie nadal najczęstszą przyczyną chorób i zgonów, szczególnie w krajach uprzemysłowionych, są choroby układu krążenia (WHO). Na drugim miejscu plasują się nowotwory, przy czym według prognoz ekspertów w najbliższych dziesięcioleciach przesuną się one na miejsce pierwsze. Gdy w 1993 roku oceniono amerykański Narodowy Program Walki z Rakiem, okazało się, że po 20 latach jego funkcjonowania i wydaniu ponad 25 mld dol. zapadalność na raka wzrosła w USA o 18 proc.,  a śmiertelność o 6,3 proc. Dynamika wzrostu liczby zachorowań na nowotwory złośliwe w Polsce jest znacznie większa od dynamiki wzrostu liczby ludności i należy do najwyższych w Europie.

Jeśli chodzi o choroby układu krążenia najczęstszą przyczyną śmiertelnych powikłań (udar, zawał) jest nadciśnienie tętnicze. I tu eksperci WHO szacują, że aż 70% mieszkańców USA jest zagrożonych nadciśnieniem, a liczba chorych z nadciśnieniem tętniczym w skali całego świata sięga 690 milionów!

 

Skąd więc te entuzjastyczne doniesienia na temat kawy?

 

Autorka jednego z licznych artykułów opiewających jej „cudowne” właściwości dotyka w podsumowaniu sedna sprawy: „Skoro najnowsze badania potwierdzają korzystne dla zdrowia działanie kawy, można być pewnym wzrostu jej spożycia. Realna staje się więc przepowiednia sprzed 20 lat, że kiedyś dochody z jej sprzedaży przewyższą te z handlu ropą naftową.” (Monika Florek, „Kawa na lekarstwo”, Tygodnik „Wprost”, Nr 1199, 27 listopada 2005 r.)

 

Statystyka:

Kawa zajmuje pierwsze miejsce na liście roślinnych używek nienarkotycznych. Jej roczna produkcja na świecie waha się w granicach  6,6 mln ton surowego ziarna!!!

Stanowi ona drugi pod względem wartości towar (po ropie naftowej), jakim legalnie handluje się na światowych rynkach. Dochody z jej sprzedaży detalicznej szacuje się na blisko 70 miliardów dolarów rocznie!!!

Głównym celem utworzonej w 1962 r. przez największych producentów i odbiorców ziarna kawowego Międzynarodowej Organizacji Kawy (ICO) jest popularyzacji picia kawy i wspieranie działań na rzecz poprawy jej walorów. 50% światowego rynku kawy kontrolują cztery wielkie koncerny kawowe: Néstle, Kraft, Sara Lee oraz Procter&Gamble, właściciele takich marek, jak Maxwell House (Kraft), Nescafé (Néstle) czy Folgers (P&G). Dla przykładu firma Néstle przeznaczyła w 2001 r. na reklamę 2,8 mld. EUR. Nie wiadomo, jakie sumy wydają firmy zainteresowane rynkiem kawy na sponsorowanie badań i publikacji naukowych.

 

TRAGICZNA HISTORIA KAWY

 

Według jednej z legend kawę odkryły kozy, które po zjedzeniu owoców z krzewu kawowca brykały bardziej niż zwykle. Zastanowiło to ich pasterza, który również spróbował czerwonych owoców i poczuł się ożywiony, zapomniał o zmęczeniu i senności. Inna legenda mówi, że kawę odkryli etiopscy mnisi, którym owoce kawowca pomagały spędzać długie nocne godziny na modlitwach. Pierwsze wzmianki o kawie pochodzą  z I w. p.n.e. z Etiopii. Owoce kawowca zbierano tam ze stanowisk naturalnych i spożywano ugotowane z dodatkiem masła. Na początku używano ich sporadycznie, np. przed ważną bitwą, aby wojownicy nie stracili sił. Przypuszczalnie w XIII lub XIV w. ziarna kawowe przywiezione zostały przez kupców arabskich do Jemenu, gdzie założono pierwsze plantacje. Właśnie tam opracowano metodę prażenia nasion. Droga kawy do podboju świata nie była łatwa. Mahomet w Koranie zakazał picia odurzających napojów, a w późniejszych latach przywódcy muzułmańscy zaliczyli do nich również kawę.

Uważa się, że pobudzający napój spopularyzowali Beduini wędrujący po całej Arabii a wraz z ekspansją arabską zwyczaj picia kawy rozpowszechnił się na całym Bliskim Wschodzie. Chrześcijanie długo uznawali ją za napój szatański. Pobudzające właściwości palonych ziaren były też obiektem krytyki kościoła prawosławnego. Jednak w XVI w. za sprawą papieża Klemensa VIII spopularyzowano ten stymulant także wśród chrześcijan. Dziś wykreśla się kawę z rejestru narkotyków i używek i obdarza mianem cudownego leku na główne bolączki zachodniej cywilizacji. Mamy być po niej zdrowsi i szczęśliwsi…

 

Czy rzeczywiście kawa przyniosła światu szczęście i zdrowie?

 

Zacznijmy od szczęścia. Trudno może w to uwierzyć, lecz kawa – towar o największych, obok ropy naftowej, obrotach na świecie ­– jest dziś powodem cierpienia i śmierci z głodu i niedożywienia milionów ludzi w ponad 50 krajach świata! Głód i nędzę w Trzecim Świecie często przedstawia się jako skutek klęsk żywiołowych czy niekorzystnego klimatu. W rzeczywistości głównym winowajcą jest… międzynarodowy handel.

Dramat ten rozpoczął się jeszcze w czasach kolonializmu, który zapoczątkował trwający do dziś system żerowania bogatych krajów Północy na biednym, bezbronnym Południu. Większość byłych kolonii po uzyskaniu w połowie ubiegłego stulecia niezależności zmuszano (stosując presję ekonomiczną) do kontynuacji tradycyjnych upraw (kawa, herbata, kakao, owoce). Znaczna część tych krajów specjalizuje się w produkcji kilku, czasem zaledwie dwóch-trzech surowców czy produktów rolnych, przy czym system celny sprzyja jedynie ich eksportowi, uniemożliwiając rozwój rodzimego przetwórstwa. Ten neokolonializm ekonomiczny doprowadził do ogromnej nadprodukcji kawy i, tym samym, spadku oferowanej plantatorom i zbieraczom ceny o ponad 80%. Zaledwie 3% plantatorów może liczyć na zwrot poniesionych nakładów. Niezdolni do bezpośredniego eksportu drobni rolnicy muszą sprzedawać za bezcen zbiory pośrednikom, wykorzystującym swą monopolistyczną pozycję. Jako kredytodawcy żądają oni nadzwyczaj wysokich odsetek, co wpędza rolników w spiralę długów i sprawia, że oni i ich rodziny pogrążają się w nędzy. Udział producentów w zyskach stale spada i wynosi aktualnie poniżej 10%.

 

Życie w strefie kawy. W Brazylii, która jest głównym producentem kawy, średnia miesięczna płaca robotników rolnych pracujących przy jej uprawie wynosi ok. 100 dolarów.

Praca przy zbiorach trwa zaledwie 3-4 miesiące w roku. Opłaty za mieszkanie, wodę i prąd pochłaniają ok. 80 dolarów na miesiąc. Na jedzenie nie pozostaje tym ludziom prawie nic, nie mówiąc już o zaspokojeniu innych potrzeb. Stają oni przed wyborem: albo zrezygnują z jedzenia, albo zabiorą dzieci ze szkoły i poślą je do pracy.

To dlatego na plantacjach można spotkać nawet 6-7-letnie dzieci. Oto cena naszej porannej kawy.

 

Kawa aromatyzowana krwią. „Na obraz Brazylii końca lat 90. składa się bardzo wysokie bezrobocie, liczne afery korupcyjne, spore zadłużenie zagraniczne, latyfundialny system własności ziemi, rabunkowa eksploatacja lasów Amazonii, słabo chronione prawa Indian.

Szczególnym problemem są rozległe obszary nędzy (favele) zamieszkiwane przez ok. 1/5 ludności.

Wg UNICEF ok. 7 mln dzieci pozostaje bez opieki. Są mordowane przez tzw. szwadrony śmierci, do których należą m.in. policjanci; wg brazylijskiej komisji parlamentarnej w latach 1987-92 zamordowano ich ponad 16 tys.

Nielegalne niewolnictwo (formalnie zniesione w 1888) obejmuje ok. 200 tys. Indian i ich dzieci.” (Encyklopedia Interia.pl)

Ponieważ produkcja kawy rośnie szybciej niż jej spożycie, którego nie dawało się dotąd zwiększyć w stopniu zadowalającym handlowców – m.in. za sprawą lęku części konsumentów przed ewentualnymi niekorzystnymi skutkami zdrowotnymi – uruchomiono nowe metody marketingu mające przełamać opory nieufnej części społeczeństwa.

Długi Trzeciego Świata a handel międzynarodowy. Największy wpływ na produkcję towarów przeznaczonych na eksport wywiera konieczność spłaty olbrzymiego, niesprawiedliwego zadłużenia zagranicznego krajów ubogich. W roku 1991 ponad 30%  wartości eksportu krajów Afryki i Ameryki Łacińskiej zostało przeznaczone na spłatę odsetek. Roczny koszt obsługi zadłużenia tych krajów stanowił ok. 150-190 miliardów dolarów. Kraje zadłużone, naciskane przez banki i międzynarodowe instytucje finansowe, są zmuszane do zwiększania eksportu. Asortyment jest często narzucany przez Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy w ramach tzw. Programów Dostosowania Strukturalnego. Prowadzi to do nadprodukcji określonych towarów i gwałtownego spadku ich cen. W efekcie producenci pozbywają się swych produktów za bezcen, a nawet poniżej kosztów produkcji. Olbrzymie zyski zagarniają korporacje ponadnarodowe.

Współczesny handel międzynarodowy funkcjonuje wg zasad opracowanych podczas odbywających się co dwa lata konferencji Światowej Organizacji Handlu (WTO), podczas których głosy wszystkich państw członkowskich teoretycznie mają taką samą wagę. W praktyce ponad połowy najbiedniejszych krajów stowarzyszonych w WTO nie stać na oddelegowanie reprezentantów do centrali w Genewie. W rezultacie nie uczestniczą one w tworzeniu porozumień, które i tak je później obowiązują.

ONZ szacuje, że w wyniku usankcjonowanych przez WTO restrykcji kraje ubogie tracą każdego roku 700-800 miliardów dolarów (ok. 2 mld dziennie!). „Wolny” handel propagowany przez WTO opiera się  w rzeczywistości na wybiórczej ochronie partykularnych interesów krajów rozwiniętych.

 

Tak więc producenci – rodziny, społeczności  i całe kraje – trwają w biedzie z powodu niskich cen, jakie otrzymują za swoje produkty. Oto przykład: w roku 1989 ceny kawy na rynkach światowych spadły w ciągu kilku miesięcy o ponad 50%. Rwandę, gdzie ponad 80% wpływów pochodziło z eksportu kawy, nawiedziło widmo głodu. Dochody państwa drastycznie się obniżyły, kraj pogrążył się w olbrzymich długach. Rolnicy masowo wycinali krzewy kawowe. W tym samym czasie sklepy na Zachodzie sprzedawały kawę za kwotę ponad 20-krotnie wyższą od płaconej rwandyjskim rolnikom.

Choć ceny płacone producentom spadają, wielkie korporacje kawowe odnotowują rekordowe zyski, ale i tego im za mało. Np. firma  Néstle wysunęła w ubiegłym roku żądanie, by władze głodującej Etiopii zapłaciły ponad 6 mln dolarów odszkodowania za znacjonalizowaną 27 lat temu plantację kawy.

 

Cena porannej kawy. Za każdą filiżanką kawy, czy herbaty, kostką czekolady czy bananem, kryje się historia milionów ludzi na całym świecie, którzy pracują, by je wyprodukować. Często oznacza to nadmiernie długie godziny morderczej pracy – w skwarze albo w niebezpiecznych warunkach – która jednak nie umożliwia im wyjścia z ubóstwa. Czasami zapłata nie starczy nawet na wyżywienie. Bywa, że bogate korporacje korzystają z niewolniczej siły roboczej – np. ponad 50% ziarna kakaowego na świecie produkują niewolnicy. (Więcej na str. www.sprawiedliwyhandel.org)

 

Jednak kawa obciążona jest nie tylko cierpieniem i głodem milionów „producentów”, ich dzieci i rodzin. Łańcuch niekorzystnych konsekwencji opartego o wyzysk handlu międzynarodowego jak bumerang uderza też samych konsumentów.

Jednym ze skutków niskich cen jest obniżanie jakości produktu, który staje się niesmaczny  i niezdrowy z powodu większego zużycia środków chemicznych. Według aktualnych standardów tylko 60-70% produktu musi stanowić naturalna kawa, więc duże koncerny kawowe mogą maskować gorszy smak niskogatunkowej kawy, dodając syntetyczne substancje smakowe. Zaawansowana technologia przemysłowa umożliwia przetworzenie i „dosmakowanie” niskogatunkowej kawy, skupowanej od producentów po najniższych cenach. Mimo to ceny detaliczne prawie nie spadają, dzięki czemu rosną zyski korporacji.

Rabunkowa gospodarka na plantacjach, uwarunkowana dążnością do maksymalizacji plonów prowadzi do tragicznej degradacji środowiska. Kawowiec jest przystosowany do wzrostu i rozwoju w cieniu innych drzew tropikalnego lasu. Znajduje tam nie tylko ochronę przed słońcem, właściwą wilgotność i bogactwo składników mineralnych w ściółce, ale także sprzymierzeńców w walce z owadami w postaci leśnego ptactwa. Tego wszystkiego brak na zakładanych „na gołej ziemi” kawowych monokulturach. Aby uchronić delikatne drzewo kawowe przed naturalnymi szkodnikami i by uzyskać jak największe plony, potrzebna jest ogromna ilość chemikaliów. Ta rabunkowa gospodarka prowadzi szybko do wyjałowienia gleby, co wiąże się z koniecznością wycięcia dalszych partii lasu pod nową plantację. Giną zielone płuca ziemi, giną ptaki, a środowisko ulega potwornemu skażeniu chemią. Jak wielkiemu – nie wiadomo, gdyż kraje „kawowe” (z wyjątkiem Kostaryki) nie są objęte kontrolą środowiska. Tu trzeba koniecznie wspomnieć, że osoby pracujące na plantacjach, często niewolnicy lub dzieci, nie są w żaden sposób chronione przed szkodliwym wpływem środków chemicznych…

 

Jest też wiele innych niekorzystnych skutków, które odbijają się również na mieszkańcach krajów bogatych: np. wielu zdesperowanych plantatorów przerzuca się na produkcję narkotyków.

(Walka z plagą narkomanii jest typowym przejawem alopatycznego podejścia do życia – likwiduje się objawy: ściga dealerów, niszczy plantacje. Chociaż rządy państw w całym zachodnim świecie nie szczędzą środków na walkę z nielegalnym handlem, rynek narkotykowy w Europie gwałtownie się rozszerza. Przy całym wysiłku wkładanym w zwalczanie handlu narkotykami żaden kraj nie podjął walki z jedną z głównych przyczyn tego zjawiska – światowym zadłużeniem. Prawie wszystkie kraje produkujące na wielką skalę narkotyki są jednocześnie krajami bardzo zadłużonymi. Aby spłacać długi, potrzebują waluty ze sprzedaży towarów, takich jak np. kawa, herbata czy kakao, których ceny spadają. Jednocześnie rosną ceny kokainy, więc kraje te przestawiają się na handel narkotykami, by uzyskać jakiekolwiek dochody i przeżyć.)

Jest to kolejny przykład błędnych alopatycznych ścieżek – ściga się dealerów, niszczy transporty i plantacje, ale wszystko to, jak to kiedyś ktoś mądry zauważył, przypomina jedynie ściskanie nadmuchanego balonu: wyeliminowanych dealerów zastępują następni, zlikwidowane plantacje – nowe, w innym miejscu. Jedynym ratunkiem, jak podpowiada homeopatia – jest przywrócenie równowagi: rzeczywiste przywrócenie wolności krajom kolonialnym i normalizacja handlu.

(Na podst.: Wojciech Zięba, Stowarzyszenie Sprawiedliwego Handlu „Trzeci Świat i My”, oraz poradnika konsumenckiego opracowanego przez brytyjską organizację konsumencką ECRA (The Ethical Consumer Research Association), www.ethicalconsumer.org; więcej informacji na stronach www.ekonsument.pl; www.sprawiedliwyhandel.org).

 

OPIS ROŚLINY

 

Kawowiec (z arab. kahwa, z tur. kahve = nazwa regionu Kaffa w Etiopii, gdzie występują dziko rosnące krzewy kawowe). Nazwę tę zlatynizowano później na coffea. Jest to rodzaj z rodziny marzanowatych, obejmujący ok. 40 gatunków drzew i krzewów, w większości z terenu Afryki.

 

Gatunki kawy. Do produkcji kawy wykorzystuje się zasadniczo dwa gatunki: arabica i robusta.

– Arabica (Coffea arabica), najpopularniejszy i najlepszy gatunek, odkryta w Etiopii, rozwija się w najwyższych partiach gór. Uprawiana jest w Afryce, Ameryce Południowej i w Azji. Jest rośliną samozapylającą się. Jej ziarna są dość twarde, dają aromatyczny napar. Zawartość kofeiny: 1-1,7%

– Robusta (Coffea canephora). Nazywana też kawą koszykową. Odkryta dopiero w XIX w., rośnie szybciej niż arabica i wcześniej owocuje, jest bardziej odporna na zmiany klimatu, choroby  i szkodniki, ale gorsza w smaku. Jest bardziej gorzka i zawiera więcej kofeiny: 2-4,5%.

Inne uprawiane kawy to: kawa liberyjska (Coffea liberica) i kawa wyniosła (Coffea excelsa). Wszystkie, tak jak robusta, pochodzą z przyrównikowej części Afryki i dają ziarno gorszej jakości, ale są odporne na choroby oraz trudne warunki siedliskowe. Aby połączyć korzystne cechy różnych gatunków, skrzyżowano kawę arabską  z kawą koszykową, uzyskując kawę arabustę (Coffea x arabusta).

Drzewko kawowca ma ciemnozielone, błyszczące liście rosnące naprzemianlegle. Jego delikatne białe kwiaty pachną podobnie jak pomarańcza. Owoce kawowca przypominają wiśnie. Dojrzałe – mają kolor ciemnoczerwony, a ich miąższ jest słodki i zawiera zwykle dwa ziarenka okryte twardą łuską, tzw. pergaminem, pod którym znajduje się jeszcze wewnętrzna osłonka zwana srebrną skórką. Dojrzewają ok. 9 miesięcy. Drzewo zaczyna owocować po 4-6 latach od zasadzenia. Pełną wydajność osiąga po ok. 15 latach. Zwykle jest przycinane do wysokości 2 m dla ułatwienia zbiorów. Na jednym drzewku przez cały rok mogą równocześnie występować owoce dojrzałe i niedojrzałe.

 

PLANTACJE KAWY ZAGRAŻAJĄ
ŻYCIU NA NASZEJ PLANECIE!

Kawa wymaga specjalnych warunków, dlatego uprawiana jest głównie na terenach okołorównikowych. To, z jakiej plantacji kawa pochodzi, jest zaskakująco ważne dla przyszłości życia na naszej planecie. Z 12 milionów hektarów kawy, zasadzonej na całym świecie w 2001 r., praktycznie całość (poza 2-3 milionami ha w Brazylii) uprawiana jest na terenie, gdzie występują lub występowały lasy deszczowe – kiedyś zielone płuca Ziemi, dziś przeważnie goły obszar pozbawiony cienia, wydający suchą, palącą woń nawozu amonowego. Ponad 40% obszarów uprawnych kawy w Kolumbii, Meksyku, Ameryce Środkowej i na Karaibach zostało już przekształcone w „nasłonecznione” obszary uprawne, a dodatkowo 1/4 terenów jest w trakcie takiego przekształcenia. Na krótką metę prowadzi to do zwiększenia produkcji, ponieważ większa liczba roślin kawy może znajdować się na obszarze, na którym kiedyś znajdowało się bogactwo flory i fauny, na dalszą – grozi katastrofą ekologiczną. Lasy tropikalne to nie tylko cieszące oko rajskie krajobrazy, ale przede wszystkim „zielone płuca Ziemi” – ochrona atmosfery przed rosnącym stężeniem dwutlenku węgla (efekt cieplarniany), ochrona zasobów wód słodkich w rejonach zwrotnikowych (czy Pan Bóg mniej kocha Etiopczyków lub Sudańczyków, że przeznaczył dla nich wyschnięte pustkowie? Nie, to neokolonializm doprowadził do rabunkowej gospodarki i wycinania życiodajnych lasów). Pokrycie ziemi roślinami oraz korzeniami pomaga w magazynowaniu większej ilości wody, redukując tym samym zasięg występowania powodzi  i osuwisk; pomaga także odnawiać zasoby wodne i zapobiega suszom. Bioróżnorodność lasów tropikalnych jest też istotną wartością dla ludzi na całym świecie ze względu na potencjalne zasoby nowych substancji leczniczych, pożywienia i innych dóbr. Mamy tu do czynienia z typowym alopatycznym podejściem do życia: hodowana  w nienaturalnych warunkach kawa marnieje i staje się podatna na liczne choroby i szkodniki. Zamiast jednak przywrócić drzewka kawowe ich naturalnemu środowisku, stosuje się leczenie objawowe: ogromne ilości nawozów i pestycydów. To daje przejściową „poprawę”, ostatecznie jednak sztucznie napędzana plantacja ginie, a pod uprawę przeznacza się nowe karczowisko. Alternatywą  i ratunkiem dla „zielonych płuc Ziemi” jest podejście homeopatyczne – przywrócenie równowagi poprzez hodowlę drzewek kawowych w naturalnym dla nich środowisku, jakim jest las tropikalny. Kawa jest drugim co do wartości po ropie naftowej produktem, którym legalnie handluje się na rynkach świata, leśne plantacje są więc w stanie uratować tropikalne lasy przed rabunkową wycinką, powodowaną także innymi względami.

Ocienione plantacje kawy nie wymagają też zwykle pestycydów (dziewicze lasy deszczowe są domem dla ptaków i owadów, które pożerają szkodniki upraw), ani nawozów chemicznych (ponieważ wiele z roślin, które tworzą złożony ekosystem naturalnych lasów, dostarcza do gleby substancje odżywcze). Z podobnych przyczyn naturalny system nie wymaga zwykle nawadniania: większe pokrycie gleby roślinnością i cień przyczyniają się do redukcji strat wody.

Plantacja kawy przypominająca nietknięty las jest tańsza w utrzymaniu. Pestycydy i nawozy, które są podstawą w intensywnym rolnictwie, stanowią kosztowny i szkodliwy substytut substancji wytwarzanych przez ptaki, owady, rośliny grzyby i inne organizmy leśne.

Istnieje także aspekt etyczny uprawy kawy. Organizacje pomocowe zachęcają Amerykanów i Europejczyków, aby wyszukiwali i kupowali kawę oznaczoną znakiem towarowym Fairtrade (Sprawiedliwy Handel) jako mały, ale znaczący wkład w walkę z ubóstwem. Plantacje „w cieniu” są nadzorowane przez międzynarodowe orga-nizacje humanitarne i ekologicz-ne, w szczególności – przeciw-działającą wyzyskowi najbied-niejszych organizację Sprawiedli-wego Handlu (Fairtrade), promu-jącą ideę, że ludzie są ważniejsi od zysku. Międzynarodowy certyfikat Fairtrade na produktach oznacza, iż producenci mają godziwe wynagrodzenie i warunki pracy, a konsumenci – wysokiej jakości produkty: z upraw ekologicznych, bez chemicznych dodatków i substytutów.

Poza względami humanitarnymi także inne powody są dość dobre, by troszczyć się o to, z jakiej uprawy pochodzi nasza „mała czarna”. Kawa uprawiana w cieniu dojrzewa wolniej, co nadaje jej intensywniejszy aromat i smak. Dzięki temu wygrywa w nieporównywalnej liczbie degustacji na całym świecie.

Większość „etycznej” światowej produkcji kawy pochodzi obecnie z Ameryki Środkowej oraz z Karaibów; warto rozszerzyć to pojęcie na cały świat. (Na podst. materiałów Worldwatch Institute)

 

PRODUKCJA KAWY

 

Zewnętrzne części zebranych owoców usuwa się poprzez fermentację, a następnie wypłukanie nadgniłej, miękkiej owocni. Wysuszone pestki mają barwę szarozieloną i w tej postaci są wysyłane do krajów przeznaczenia. Palenia ziarna kawowego dokonuje się bezpośrednio przed sprzedażą. Podczas prażenia powstają w nasionach substancje nadające im charakterystyczny smak. Zawartość kofeiny w prażonych ziarnach wynosi ok. 1,5%.

 

Prażenie

1) Metoda mokra. Najpierw owoce umieszczone są w maszynach do oddzielania miąższu. Potem moczy się je w wodzie i ok. doby poddaje fermentacji. Po spłukaniu strumieniem wody, która oczyszcza je z warstwy ochronnej, zostają rozłożone na matach do wysuszenia lub umieszczone w specjalnych suszarkach. Następnie maszyna do złuszczania pozbawia je łuski pergaminowej  i srebrnej skórki, pod którą znajduje się zielone ziarno.

2) Metoda sucha. Jest to metoda najstarsza, wręcz pierwotna. Owoce rozrzuca się na matach  i suszy na słońcu 2-3 tygodnie. Są one często obracane, żeby schły równomiernie. Potem ziarna wrzucone są do specjalnych łuszczarek, które usuwają suchą już otoczkę pergaminową. Metoda ta wymaga długotrwałej suchej pogody. Aby wyeliminować odpady, stosuje się dodatkowe maszyny lub przebiera ziarna ręcznie.

 

 

Palenie

Kawa palona ma o wiele lepszy smak niż surowa: ziarno zielonej kawy zawiera ok. 25 związków aromatyczno-smakowych, a kawy po upaleniu – ok. 700!

 

Skład chemiczny kawy

 

Kawa zielona zawiera: 1,5-2,3% alkaloidu kofeiny związanego z kwasem chlorogenowym, do 15% tłuszczu, 8% cukrów, 7% soli mineralnych (z przewagą potasu i magnezu), alkaloid trygowelinę, kwasy organiczne, pektynę, witaminę PP, 13% białek, 11% wody. Kawa palona ma mniej kofeiny i cukrów, a więcej lotnych substancji aromatycznych. Produkt trafiający na półki sklepowe zawiera też rzadko wymieniane na opakowaniu aromaty, antyzbrylacze (np. E 575-9,  E 576), przeciwutleniacze (E 322, E 331), zagęstniki (E 414, E 415, E 440 – w kawie rozpuszczalnej) i inne środki ulepszające i konserwujące stanowiące łącznie do 40% wagi gotowego produktu (standardowo musi on zawierać tylko 60-70% naturalnej kawy). Ponadto można w niej znaleźć resztki pestycydów oraz szereg innych, niekoniecznie obojętnych dla zdrowia dodatków chemicznych.

 

Kofeina, obok atropiny, chininy, kokainy, meskaliny, morfiny, nikotyny, rezerpiny, strychniny, teobrominy, należy do alkaloidów – występujących głównie w roślinach związków chemicznych o silnym działaniu zaburzającym naturalne procesy fizjologiczne w organizmach ludzkich i zwierzęcych. Występują one m.in. w maku, kawie, herbacie, tojadzie. W dawkach alopatycznych stanowią silne trucizny, w homeopatycznych – wspaniałe leki.

 

Zawartość kofeiny w kawie i, dla porównania, w innych popularnych napojach:

 

filiżanka kawy rozpuszczalnej – 95 mg

szklanka czarnej kawy – 80-120 mg

filiżanka espresso – 57 mg

niepełna szklanka czarnej herbaty – 65 mg

szklanka zielonej herbaty – 31 mg

szklanka typowej herbaty w torebkach – 46 mg

filiżanka kawy mrożonej – 50-70 mg

puszka coca-coli – 45 mg

 

Chociaż w liściach herbaty jest więcej kofeiny, bo aż 2-4%, silniejsze właściwości pobudzające ma kawa. Wynika to z porcji używki koniecznej do sporządzenia naparu – do przygotowania filiżanki napoju potrzeba sześć razy więcej kawy niż herbaty.

 

Kofeina przyjmowana w postaci napoju  w ciągu pięciu minut dociera do wszystkich tkanek ciała. Fizjologiczne efekty jej działania są widoczne u dorosłych już przy dawce 100-200 mg. Biorąc pod uwagę wagę ciała, małe dzieci spożywają najwięcej kofeiny. Dziecko wypijające jedną puszkę gazowanego napoju zawierającego kofeinę przyjmuje dawkę tego środka odpowiadającą 4 filiżankom kawy wypitym przez osobę dorosłą. Kofeina osiąga maksymalne stężenie we krwi w ciągu ok. 30 minut. Okres półtrwania waha się od kilku godzin u dorosłych do kilku dni u małych niemowląt; jest krótszy u palaczy, a dłuższy  u noworodków, kobiet w zaawansowanej ciąży  i osób z chorobami wątroby, a także kobiet stosujących tabletki antykoncepcyjne. (Osoby próbujące rzucić palenie powinny znacznie ograniczyć lub najlepiej zaprzestać spożywania kawy i innych źródeł kofeiny, aby zapobiec wzrostowi poziomu kofeiny i możliwemu następczemu wzrostowi pociągu do nikotyny.) Zazwyczaj prawie cała przyjęta kofeina ulega przemianie metabolicznej (nie kumuluje się).

 

OBRAZ TOKSYKOLOGICZNY

 

Ogólne działanie stresogenne

Powszechnie uważa się, że kawa usuwa zmęczenie, ale prawdziwe działanie kawy polega jedynie na wzbudzeniu ZŁUDZENIA przypływu sił.

W rzeczywistości organizm jest tak samo zmęczony przed, jak i po jej wypiciu, tylko że pijący przestaje być świadomy swego rzeczywistego stanu. Weźmy jako przykład kierowcę. Odczuwając senność i zmęczenie, wypija kawę zamiast zrobić dłuższą przerwę na odpoczynek. Refleks i czas reakcji ulegają chwilowej poprawie, ale wkrótce spadają do poziomu jeszcze niższego niż wówczas, gdy odczuł zmęczenie po raz pierwszy. Gdyby znalazł się teraz w sytuacji zagrożenia, kofeina mogłaby przeszkodzić mu w bezpiecznym powrocie do domu – dając mu fałszywe poczucie rześkości, mogłaby przyczynić się do wypadku. (Innym niebezpiecznym dla kierowców czynnikiem jest pokofeinowy wzrost agresji  i skłonności do „walki”). Potwierdzenie znajdujemy w doniesieniach prasowych. Seria dramatycznych wypadków z udziałem TIR-ów, to obraz zderzenia pokofeinowych złudzeń z rzeczywistością. Mówi się, że alkohol jest najczęstszą przyczyną kolizji drogowych. To prawda, ale nie zapominajmy, że drugie miejsce zajmuje tu kofeina. Nie mówi się o tym otwarcie tylko dlatego, że dawno wyparliśmy z naszych umysłów skojarzenie kofeiny z narkotykiem, którym w istocie jest.

Kawa sama w sobie nie dostarcza dodatkowej energii. Przypływ sił jest złudny i wynika z jednej strony z pobudzenia OUN (zastosowanie 70-150 mg kofeiny podnosi aktywność wielu obszarów mózgu, poprawia skuteczność wykonywania prostych intelektualnych zadań i pracy fizycznej, ale nie precyzyjnej koordynacji ruchowej), z drugiej – z uruchomienia rezerw organizmu. Działanie kawy jest identyczne jak działanie stresu. O ile jednak w przypadku rzeczywistego zagrożenia (np. ataku groźnego psa) uruchomienie rezerw jest uzasadnione (trzeba uciekać), o tyle w przypadku złudnego stresu, jaki funduje nam filiżanka kawy – jest to nic innego, jak energetyczna rozrzutność.

 

Kawa podobnie jak stres wyczerpuje zasoby organizmu, zużywa glukozę jako paliwo dla mięśni – a potem brakuje jej dla mózgu. Zużywane są też witaminy  i mikroelementy potrzebne do „sprężenia” organizmu przed czekającym go zadaniem. Dlatego lepiej unikać czarnej kawy, zwłaszcza z cukrem. Cukier co prawda na kilka minut poprawia nastrój, ale równocześnie zwiększa stężenie insuliny we krwi, ta zaś z kolei obniża jego poziom, co w efekcie wywołuje przygnębienie.

M. Załoga „Zdrowie”

 

Tak więc pierwszą reakcją po wypiciu filiżanki kawy jest przestawienie metabolizmu na wyższe obroty, co objawia się zwiększeniem aktywności lub/i podwyższeniem temperatury ciała. Potrzeba więcej paliwa, a więc wzrasta poziom cukru we krwi. Dalsze objawy to: przyspieszenie czynności serca, zwiększenie jego rzutu i ciśnienia tętniczego. Oddech ulega przyspieszeniu  i wzrasta ilość wydzielanego przez nerki moczu. Pobudzający wpływ na korę mózgową (działanie psychoanaleptyczne) znosi potrzebę odpoczynku, snu i jedzenia (w ten sposób pozwala oszukać organizm, pozbawiając go snu i pożywienia). Równocześnie wzrasta poziom czujności i agresji. Dzieje się tak za przyczyną uwolnienia do krwi hormonów stresu, czyli kortykosterydów i katecholamin (adrenalina, nor-adrenalina). Wzrasta także poziom serotoniny, która wpływa na nastrój, sen, potrzeby seksualne, zachowania impulsywne i apetyt (kofeina ma budowę podobną do niektórych narkotyków i należy do grupy środków amfetaminopodobnych).

 

Stymulacja kawą przypomina poganianie batem zmęczonego konia: pod wpływem bólu będzie szedł szybciej, ale tak naprawdę wcale nie jest mniej zmęczony. Zmuszamy konia, by sięgnął do swych rezerw energetycznych, które nie zawsze łatwo uzupełnić. Być może niektórych nie da się uzupełnić w ogóle. (…)

Kofeina powoduje, że ulegamy złudzeniu – jest jak dobry aktor, który sprawia, że odtwarzana postać wydaje się rzeczywista. Daje nam złudzenie dobrego samopoczucia i zdrowia. Ale, tak jak w teatrze zawsze w końcu opada kurtyna, tak i w naszym życiu – jeśli będziemy żyli złudzeniem o własnej energii i rześkości – pewnego dnia kurtyna opadnie i nasze zdrowie się załamie. Nieustanne zmęczenie, nadszarpnięte nerwy, zakłócenia w funkcjonowaniu narządów – syndrom zmęczonego konia – będą ceną, jaką zapłacimy za iluzję wywołaną kofeiną. (T. Sulej)

 

Kofeinowa pajęczyna

Ciekawe badania przeprowadził dr Mervyn G. Harding w Szkole Zdrowia Publicznego na uniwersytecie Loma Linda.

Poddał on badaniom dwa gatunki pająków, używając do tego celu wielu osobników. Znalazł gatunek, który wytwarzał piękną, dużą, symetryczną pajęczynę, i wykorzystał go do dalszych eksperymentów. W przemyślny sposób za pomocą mikroskopijnej igły wstrzykiwał pająkom maleńką dawkę kofeiny. Każdy z nich otrzymał dawkę odpowiadającą dwóm filiżankom kawy wypitym przez dorosłego człowieka.

Następnie poddano badaniom pajęczyny. Wszystkie były całkowicie zniekształcone, małe, złożone zaledwie z kilku nitek, i wyglądały wręcz żałośnie. Przed podaniem kofeiny pajęczyny miały po trzydzieści, trzydzieści pięć regularnych okręgów jedwabistej nici. Tymczasem utkane jeszcze czterdzieści osiem godzin po podaniu kofeiny wykazywały zniekształcenia i zawierały tylko od dwunastu do trzynastu pierścieni. Po siedemdziesięciu dwóch godzinach wciąż można było zauważyć pewne deformacje. Wygląd pajęczyn wrócił do normy dopiero po dziewięćdziesięciu sześciu godzinach!

„Nie ma leku na zmęczenie. Jedynym sposobem jest właściwy styl życia, stosowne odżywianie i wypoczynek”. (T. Sulej)

 

„Kofeina, podobnie jak stres, wpływa na podwyższenie poziomu kortizolu, hormonu wydzielanego podczas stresu” – twierdzi prof. William Lovallo z Centrum Medycznego w Oklahomie.

Prof. Lovallo poddał obserwacji 31 młodych mężczyzn. Wszyscy badani regularnie pili kawę. Kofeina powodowała wzrost ciśnienia ze 120/60 mm Hg do 135/75 mm Hg. W sytuacjach stresowych następował kolejny skok ciśnienia. Stosunkowo niewielka dawka kofeiny oddziaływała na organizm nawet do 12 godzin. „Częstym błędem jest sięganie po kawę w kłopotliwych sytuacjach. Inna myląca opinia dotyczy częstotliwości picia kawy. Niektórym wydaje się, że po wielu latach picia tego napoju staliśmy się odporni na jego działanie” – zauważa William Lovallo.

„Kawa nie ma działania przewlekłego. Natomiast powtarzający się stres predestynuje do rozwoju nadciśnienia tętniczego. Połączenie tych dwóch czynników może mieć negatywne skutki dla zdrowia. Ich wpływ na każdego z nas jest inny, toteż każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie” – dodaje prof. Włodzimierz Januszewicz z warszawskiej Kliniki Nadciśnienia Tętniczego. (PAP, 24.11.2002) info.onet.pl

 

Wpływ kawy na psychikę

Kawa pobudza korę mózgu (działanie psychoanaleptyczne). W przypadku osoby zdrowej wprawia organizm w stan „gotowości”. Pojawia się niepokój. Wzrasta poziom czujności i agresji. Poprawia się skuteczność wykonywania prostych zadań intelektualnych, ale wpływ na złożone procesy myślowe nie jest już tak oczywisty. Za pośrednictwem serotoniny (serotonina to „hormon szczęścia”, który odpowiada za dobre samopoczucie, ochotę na seks, sen i pamięć, pośredniczy w euforyzującym działaniu takich narkotyków, jak np. osławiona ecstasy), podnosi nastrój, czyli w sposób sztuczny pobudza chemicznie układ przyjemności. Jeżeli sytuacja ta się powtarza, następstwem może być przewlekłe obniżenie nastroju z depresją włącznie. (Zespół badaczy z University of Otago na Nowej Zelandii, Polska Agencja Prasowa 6.09.2001). Do przewlekłych następstw picia kawy można też zaliczyć chroniczny niepokój, drażliwość, nerwowość oraz ogólny wzrost poziomu agresji.

Jak wykazują najnowsze badania, poczucie większej przytomności, jakie wywołuje kawa, jest złudne. W rzeczywistości na dłuższą metę podwyższa ona poziom stresu i obniża koncentrację.

 

Częste picie napojów zawierających kofeinę obniża sprawność w pracy i odwadnia organizm. Specjalizujący się w zagadnieniach stresu dr David Lewis po przeanalizowaniu wyników badań, twierdzi: Badania wykazały, że zawarte w kawie metyloksantyny działają odwadniająco, w połączeniu z dawką kofeiny podwyższają poziom stresu i obniżają koncentrację. Już dawka 350 miligramów kofeiny dziennie może być przyczyną spadku koncentracji i zwiększenia stresu. Średnia filiżanka kawy zawiera około 100 miligramów kofeiny. Równocześnie wykazano, że już dwuprocentowe odwodnienie wpływa negatywnie na koncentrację i zwiększa skłonność do irytacji.

(Polskie Towarzystwo Psychologiczne, Centrum Informacji Naukowej)

 

Osoba zdrowa, wypoczęta, bez trudu dostrzeże negatywne następstwa wypicia kawy. Inaczej ma się rzecz z osobami „rozregulowanymi”, czy zmęczonymi. Ludzie tacy czują po kawie „przypływ energii”, a uzależnionym dodatkowo poprawia się nastrój. Dzieje się tak dlatego, że ich „centrum regulacyjne” zostało „profilaktycznie” przestawione na niższy poziom – żeby poczuć się normalnie, muszą zażyć speeda (kawę). Inni potrzebują do tego papierosa, a jeszcze inni draga… Czy nie lepiej mieć „normę” za darmo?

 

Wpływ kawy na sen

Wpływ kofeiny na sen jest wyraźny: wypita przed snem, zwykle opóźnia zaśnięcie, skraca czas snu i obniża jego „głębokość”. Śpiący po spożyciu kofeiny łatwiej się budzi, jest bardziej niespokojny ruchowo podczas snu i zauważa obniżenie jakości snu.

Osoby uzależnione od kofeiny mogą cierpieć na przewlekłą bezsenność, uporczywy niepokój

i przygnębienie.

 

Kawa a układ krążenia

Wywołana sztucznie pokofeinowa reakcja stresowa (spowodowana wydzieleniem do krwi kortyzolu i katecholamin) prowadzi do wzrostu ciśnienia, które w następnej fazie opada nawet poniżej poziomu normalnego dla danego osobnika. Tak po kolejnych filiżankach rozwija się stopniowo błędne koło hipo-/hipertonii. Organizm, broniąc się przed zewnętrznym (nieadekwatnym do sytuacji) podwyższaniem ciśnienia, przestraja się „profilaktycznie” na niższy poziom. Zmęczony kofeinista wstaje rano półprzytomny i nie jest w stanie rozpocząć dnia inaczej jak od filiżanki kawy. Uporczywe manipulowanie „regulatorem” ciśnienia doprowadza w końcu do jego „rozregulowania”. W zależności od konstytucji, u jednych może to z czasem skutkować rozwojem realnego nadciśnienia, a u innych – przewlekłego, coraz bardziej opornego na kofeinę podciśnienia. Przewlekła stymulacja kory nadnerczy może prowadzić do jej rozregulowania (uszkodzenia) z wszelkimi tego następstwami.

 

Hypokortyzolemia – ogólne osłabienie i łatwe męczenie się, brunatne przebarwienie skóry, bóle kolkowe brzucha, zaburzenia jelitowe, chudnięcie, obniżenie ciśnienia krwi, przyspieszenie tętna, napady hipoglikemii objawiające się wilczym głodem, zaburzenia orientacji, omdlenia.

Hyperkortyzolemia – otyłość z charakterystycznym gromadzeniem się tłuszczu na tułowiu i karku, różowe rozstępy na skórze, nalana twarz z obrzękniętymi powiekami, jaskrawoczerwone rumieńce na policzkach, nadmierne owłosienie u kobiet, łojotok i trądzik, nadciśnienie tętnicze, osłabienie siły mięśniowej, bóle kostne, zmiany nastroju – od depresji do psychozy, zaburzenia miesiączkowania, zmniejszona odporność na infekcje.

Wpływ kawy na ciśnienie krwi jest dwutorowy: z jednej strony poprzez uruchomienie reakcji stresowej powoduje jego wzrost (za pośrednictwem hormonów stresu), z drugiej – przeciwdziała nadmiernemu podwyższeniu przez bezpośredni wpływ rozkurczowy na naczynia krwionośne.

Kawa przyspiesza czynność serca m.in. poprzez bezpośredni wpływ kofeiny na układ przewodzący serca. U osób wrażliwych może to skutkować zaburzeniami rytmu serca, częstoskurczem, a nawet zaburzeniami przewodnictwa serca.

 

Kawa, zwłaszcza wypita po posiłku, podwyższa we krwi poziom homocysteiny – aminokwasu odpowiedzialnego za zwiększenie ryzyka rozwoju chorób serca.

Holenderscy naukowcy z Uniwersytetu w Weganingen przebadali 21 zdrowych mężczyzn i 27 kobiet  w wieku od 19 do 65 lat. Wszyscy badani wypijali sześć lub więcej filiżanek kawy rozpuszczalnej dziennie. Badacze podzielili pacjentów na trzy grupy: jedna przez dwa tygodnie codziennie łykała kapsułki zawierające 870 mg kofeiny, druga wypijała cztery filiżanki mocnej kawy z ekspresu (zawierające łącznie także 870 mg kofeiny), trzecia otrzymywała placebo.

Okazało się, że po dwóch tygodniach poziom homocysteiny najbardziej (aż o 11 proc.) wzrósł w grupie, która piła kawę. W grupie, której podawano kofeinę, stężenie tego związku wzrosło tylko o 5 proc. Kawa bardziej niż czysta kofeina wpływała też na poziom homocysteiny mierzony w kilka godzin po spożyciu.

Badacze analizowali też wpływ kofeiny i kawy na stężenie tego aminokwasu w zależności od posiłku. Okazało się, że kawa (ale nie czysta kofeina) najbardziej podnosiła poziom homocysteiny, gdy pacjenci wypijali ją po jedzeniu. Wypijana na czczo miała słabsze działanie.

Jak z tego wynika, za wzrost stężenia tego aminokwasu musi być odpowiedzialny jakiś inny niż kofeina związek zawarty w kawie, najprawdopodobniej – kwas chlorogenowy.

 

„American Journal of Clinical Nutrition”

 

W listopadowym numerze „Circulation” badacze ze Szwajcarii donoszą, że nawet kawa pozbawiona kofeiny podnosi ciśnienie krwi.

Kawa podnosi ciśnienie, i to zarówno skurczowe, jak i rozkurczowe, średnio o 4-5 mmHg (skurczowe) i o 8-10mmHg (rozkurczowe). Maksymalne jej działanie występuje ok. 1,5-3 godz. po spożyciu, ale po 3 dniach systematycznego picia w dawkach 200 mg/dz. efekt presyjny wygasa, aby powrócić po kolejnych 24 godzinach abstynencji.

U pacjentów ze stwierdzoną wcześniej hiperlipidemią zaprzestanie picia kawy „tradycyjnej” powodowało obniżenie stężenia cholesterolu całkowitego o ok. 45mg% – nie dotyczyło to jednak kawy liofilizowanej (badania norweskie). Wpływ sposobu przyrządzania kawy na poziom lipidów w surowicy nie jest jeszcze dokładnie poznany, (…) nie należy także zapominać o szczególnej wrażliwości osobniczej na lipolityczne działanie kofeiny.

Związek między piciem kawy a chorobą niedokrwienną serca także jest przedmiotem kontrowersji. Opisywano zarówno brak powiązania, jak i 2-3-krotny wzrost zachorowalności u osób pijących regularnie umiarkowane ilości kawy.

Wojciech Religa, PTK, „Kawa a układ krążenia”

 

Stwierdzono, że kawa gotowana, zalewana wrzątkiem, oraz przygotowana w zaparzaczu ciśnieniowym bez filtra zwiększa stężenie cholesterolu we krwi. Kofeina podnosi także poziom kwasów tłuszczowych w krążącej krwi. Ten wzrost połączony ze skutkami stresu i podniesieniem ciśnienia krwi, spowodowanym przez kofeinę, otwiera drzwi zawałowi serca.

 

W wielu badaniach stwierdzono, że przyjmowanie kofeiny jest powiązane z podniesieniem poziomu cholesterolu i trójglicerydów we krwi, co, jak wiadomo, sprzyja rozwojowi chorób układu krążenia. Jednak ostatnie badania wskazują na to, że nawet spożywanie kawy bezkofeinowej zwiększa ryzyko chorób serca. Niezależne badania przeprowadzone przez AHS wykazały, że picie kawy wiązało się z 50-procentowym podwyższeniem ryzyka chorób serca u mężczyzn i 10-20-procentowym – u kobiet.

Andrews University Nutrition Department, 2002

 

Wpływ kawy na układ trawienia

Stresogenne działanie kofeiny powoduje porażenie zwieracza wpustu, co może skutkować zgagą. W pewnym stopniu kofeina poraża także jelita, więc trawienie i wchłanianie pokarmu trwa dłużej. Treść pokarmowa pozostaje dłużej w jelitach, a czas wchłaniania się wydłuża. Sprzyja to wzdęciom i niestrawności oraz zwiększa ryzyko powstania raka jelita grubego.

Kofeina wzmaga także wydzielanie soku żołądkowego o dużej zawartości kwasu solnego  i pepsyny, co również wywołuje zgagę. Intensywne picie kawy może być więc współprzyczyną rozwoju lub zaostrzenia choroby wrzodowej. (Noblem nagrodzono odkrycie, że usunięcie Helicobacter doprowadza do zagojenia czynnego wrzodu, pozostaje jednak pytanie, dlaczego wszechobecny Helicobacter u jednych niszczy śluzówkę, a u innych nie?). Co ciekawe, podobny efekt wrzodotwórczy ma także kawa bezkofeinowa. (dr n. med. Małgorzata Kozłowska-Woj-ciechowska, „Żyjmy dłużej” 6/2000)

 

Wpływ kawy na układ kostny i gospodarkę mineralną

Picie kawy zakłóca gospodarkę mineralną organizmu. Przede wszystkim kofeina ma negatywny wpływ na równowagę wapnia poprzez redukcję wchłaniania wapnia, a także przez zwiększenie ilości wapnia wydalanego z moczem. Do absorbcji wapnia z kości przyczynia się też zakwaszający wpływ kawy, co sprzyja odwapnieniu kości i osteoporozie. Kawa i herbata wyraźnie zmniejszają też absorpcję żelaza do organizmu, odpowiednio o 40% i 60%. U osób pijących je nałogowo mogą wystąpić niedobory tego składnika. Organizm może również ulec zubożeniu w potas i cynk, a także w magnez.

 

Kawa, cukrzyca i hipoglikemia (na podst.  S. Gromadzki, „Cukrzyca i hipoglikemia”) Mobilizując reakcję stresową kawa ingeruje w naturalne mechanizmy regulujące poziom cukru we krwi, co u osób wrażliwych doprowadza w końcu do ich mniejszego lub większego rozchwiania. Następstwem może być zarówno cukrzyca, jak  i przewlekła hipoglikemia.

Niezwykłe rozpowszechnienie tych chorób jest wprost (a nie odwrotnie, jak chcieliby propagatorzy kawy) proporcjonalne do rozpowszechnienia nałogu picia kawy. Np. w Stanach Zjednoczonych (gdzie 80% osób spożywa te czy inne napoje kofeinowe) cukrzyca uznawana jest za najczęstszą, po chorobach układu krążenia i chorobach nowotworowych, przyczynę zgonów, przy czym ogromną większość wszystkich przypadków stanowi cukrzyca typu II, czyli nabyta.

Jej przyczyną jest wywołane niezdrowym stylem życia upośledzenie procesu wchłaniania cukru z krwiobiegu do komórek. Za główne czynniki sprawcze (oprócz dziedzicznej podatności) uważa się spożywanie pokarmów/napojów gwałtownie podnoszących poziom cukru we krwi (kawa) i tłuszczu, który upośledza wchłanianie cukru, oraz siedzący tryb życia odpowiedzialny za mniejsze zapotrzebowanie komórek na energię.

Także hipoglikemia (glikopenia) jest obecnie jedną z najbardziej rozpowszechnionych chorób  w Stanach Zjednoczonych oraz wielu innych krajach uprzemysłowionych. Przypuszcza się, że w USA na hipoglikemię choruje aż ok. 50 milionów osób. Podstawowym powodem pojawiania się jej symptomów jest, podobnie jak w przypadku cukrzycy, niezdrowy sposób odżywiania. Odpowiedzialne za powodowanie zbyt niskiego poziomu cukru we krwi są te same produkty, które szybko ten poziom podnoszą.

Mechanizm jest tu podobny jak w przypadku odpowiedzi organizmu na sztuczne podnoszenie ciśnienia. Powtarzające się nagłe skoki poziomu cukru we krwi doprowadzają do tego, że organizm przestraja się „profilaktycznie” na niższy poziom glikemii. Z czasem mechanizm regulacyjny może ulec upośledzeniu, skutkując przewlekłą hipo- lub hiperglikemią.

W przypadku hipoglikemii pojawia się nieprzyjemne odczucie głodu, dekoncentracja, rozdrażnienie i nadpobudliwość lub senność. Objawy te są szybko usuwane poprzez spożycie czegoś słodkiego lub na przykład kawy, dzięki czemu poziom cukru znów się podnosi. Stanowi to jednak tylko chwilowe rozwiązanie problemu, bo insulina ponownie zbije ten poziom poniżej normy. W ten sposób chory wpada w błędne koło prowadzące z czasem do stopniowego nasilania się objawów.

 

U osób podatnych na cukrzycę najmniejsze nawet ilości nikotyny i kofeiny powodują uszkodzenia komórek beta trzustki, odpowiedzialnych za produkcję insuliny. Stwierdzono, że nawet kawa ze zmniejszoną ilością kofeiny, np. bezkofeinowa, jest szkodliwa. Podanie kofeiny szczurom chorym na cukrzycę powodowało, że po sześciu godzinach poziom cukru w ich krwi był dwukrotnie wyższy niż zwykle. Podanie kofeiny zdrowym szczurom wywołało odwrotny skutek: poziom ich cukru spadł dwukrotnie poniżej normy. Może to świadczyć o tym, że kawa powoduje gwałtowne skoki poziomu cukru we krwi przyczyniając się do powstawania nie tylko cukrzycy, ale także hipoglikemii. Dr Patrick Hilford w książce „Smak zdrowia” wyjaśnia, że „alkohol, kawa, herbata, napoje typu coca-cola i papierosy, działają podobnie jak stres, gdyż stymulują wydzielanie adrenaliny oraz innych hormonów, które inicjują reakcję „walcz lub uciekaj”. Przygotowują wtedy organizm do wysiłku  i podnoszą poziom cukru we krwi, uwalniając go z magazynów do krwiobiegu, co daje naszym mięśniom  i umysłowi napęd i energię”.

(„Smak Zdrowia”, s. 71)

 

Kawa i alergia (na podst. art. prof. dr. hab. n. med. Jerzego Kruszewskiego z Kliniki Chorób Infekcyjnych i Alergologii Instytutu Medycyny Wewnętrznej Centralnego Szpitala Klinicznego WAM w Warszawie, zam. w piśmie Alergia 4/7 2000/2001)

Kawa może być przyczyną alergii.

U większości osób zatrudnionych przy zbiorze i wstępnej obróbce kawy stale lub okresowo, ale tylko w miejscu pracy, obserwowano ostre objawy ze strony spojówek, nosa i innych części dróg oddechowych. Najczęściej były to: kaszel – u ok. 85%, nadmierne odkrztuszanie plwociny – u 76%, kichanie – u 74%, różnego typu zaburzenia oddychania – u 63%, i wodnisty katar – u 55%. Świsty występowały u ponad 10% zatrudnionych. Także tam, gdzie proces przetwarzania kawy jest zautomatyzowany i praca odbywa się w środowisku spełniającym wszelkie wymagania pod względem zanieczyszczeń, obserwuje się odczyny alergiczne. I tak w badaniu 112 pracowników jednej z fabryk w Trieście stwierdzono, że objawy kliniczne (astma, nieżyt nosa) w miejscu pracy występują najczęściej u zatrudnionych przy obróbce zielonych ziaren kawy (u 20%), przy czym u ponad 25% pracowników stwierdzono dodatnie punktowe testy skórne z wyciągami z zielonej kawy.

W latach 80. wykazano antagonistyczne działanie wodnych wyciągów z kawy zielonej i prażonej. Wyciąg z kawy zielonej wykazywał wyraźne, zależne od dawki, działanie kurczące izolowane mięśnie gładkie tchawicy świnki morskiej, podczas gdy wyciąg z kawy prażonej działał wyraźnie odwrotnie, rozkurczając mięśnie.

Dalsze badania wykazały istnienie wielu alergenów kawy, przy czym dwa wydają się mieć istotne znaczenie. Jeden z nich, występujący  w zielonej kawie, jest całkowicie dezaktywowany w procesie prażenia ziarna, drugi zaś, identyczny z alergenem rącznika pospolitego (rycynusa – castor bean), pojawia się w niej po jej zapakowaniu do worków.

Kawa (kofeina) jako pseudoalergen. U osób nadwrażliwych kawa może być przyczyną wystąpienia reakcji pseudoalergicznych. Wyjątkowo rzadko są to reakcje natychmiastowe, zagrażające życiu, jednak spożycie nawet niewielkich ilości kawy zawierającej kofeinę może być przyczyną ciężkiej pokrzywki. Biorąc pod uwagę światowe spożycie kawy, można sądzić, że reakcje takie należą do wyjątkowo rzadkich.

Wpływ kawy na choroby alergiczne. Ogólnie nawyk picia kawy nie jest uważany za czynnik sprzyjający alergii, choć jej spożycie w krajach wysoko rozwiniętych, które jak wiadomo cechują się częstym występowaniem chorób alergicznych, jest wyższe niż w krajach ubogich, gdzie choroby alergiczne są stosunkowo rzadkie.

Anafilaksja. Opublikowane niedawno badania nad wpływem kofeiny na przebieg doświadczalnego wstrząsu anafilaktycznego u szczurów potwierdziły zarówno w modelu in vitro, jak i in vivo, że może ona łagodzić reakcje natychmiastowe poprzez hamowanie degranulacji komórek tucznych. „Badania te nieudolnie popularyzowane przez media (Wprost, „Kawa leczy”) jak zwykle wywołały wiele niezdrowej sensacji i złudzeń wśród chorych. Na szczęście spora grupa alergików pijących dużo kawy bardzo szybko oceniła wartość tych sensacji prasowych, bezkrytycznie przenoszących na ludzi wyniki doświadczenia na zwierzętach, dodatkowo bez jakichkolwiek refleksji wynikających z codziennych doświadczeń alergików-kawoszy”.

Astma. Faktem jest rozkurczowe działanie kofeiny na oskrzela, wydaje się też, że poddane działaniu kofeiny oskrzele jest mniej reaktywne na niektóre czynniki prowokujące je do skurczu. Obserwacje te nie mają jednak nic wspólnego  z leczeniem. Należy też pamiętać, że przewlekły stres jest czynnikiem zaostrzającym przebieg przewlekłej astmy.

Kawa i rak

Nie jest jasny związek między kofeiną a rakiem. Kofeina i niektóre produkty jej przemiany powodują zmiany w komórkach ciała i w sposobie ich odtwarzania się; poza tym z całą pewnością nasila karcinogenne działanie innych substancji. Jednak, chociaż przypuszcza się, że kofeina może być przyczyną raka, istniejące dowody są sprzeczne i nie pozwalają na wyciągnięcie definitywnego wniosku.

Przeprowadzono wiele badań, na podstawie których powiązano spożywanie kawy z nowotworami u ludzi. U osób pijących kawę odnotowuje się zwiększone ryzyko raka okrężnicy i pęcherza moczowego. Spożywanie kawy ma związek z rakiem nerek, jajników i jelita grubego, natomiast picie herbaty jest powiązane ze zwiększonym ryzykiem raka odbytnicy, ale nie okrężnicy.

Przypuszcza się, że kofeina i inne metyloksantyny (teofilina w herbacie i teobromina w czekoladzie) są prawdopodobnymi czynnikami ryzyka raka piersi. Metyloksantyny uważa się ponadto za odpowiedzialne za zaostrzenie przebiegu chorób piersi związanych z torbielami włóknistymi  i innych łagodnych zmian, co może zwiększyć ryzyko rozwoju raka piersi. Niektórzy badacze sugerują, że usunięcie metyloksantyn z diety łagodzi objawy.

 

Związek kawy z rakiem wydaje się całkiem logiczny biorąc pod uwagę jej stresogenne działanie. Jak wiadomo, stres paraliżuje układ odporności, a głównie to on odpowiada za „oczyszczanie” organizmu z komórek nowotworowych. Nauka wymaga konkretnych dowodów, a te są trudne do zebrania ze względu na ogromne rozpowszechnienie zarówno nowotworów, jak i nałogu picia kawy…

Andrews University Nutrition Department, 2002

Kawa i układ płciowy

Kawa pita nałogowo może – podobnie jak przewlekły stres – wywoływać u kobiet objawy napięcia przedmiesiączkowego, nasilać i zwiększać ich częstość. Poza tym, jak wszystkie sztuczne stymulanty, może zaburzać libido prowadząc nawet do impotencji. Czy to nie właśnie ona przyczyniła się do olśniewającej kariery Viagry  i podobnych środków stosowanych przez coraz młodszych mężczyzn? Dowiedziono też, że kawa obniża płodność zarówno kobiet, jak i mężczyzn – i w tym zakresie działając identycznie jak stres.

Wbrew rozpowszechnionym opiniom kawa ma także bardzo szkodliwy wpływ na płód.

W badaniach na zwierzętach stwierdzono znaczący wpływ kofeiny na rozmnażanie, włączając w to obniżenie płodności, wady wrodzone, opóźniony rozwój płodu, wcześniactwo i niską wagę urodzeniową już przy dawce równoważnej  2 filiżankom kawy. W badaniach nad szczurami stwierdzono, że subtelne zaburzenia neurobehawioralne utrzymywały się aż do dorosłości! Także zastosowanie kofeiny u samców w okresie poprzedzającym kopulację prowadziło do znaczącego opóźnienia wzrostu płodów.

Bagatelizuje się te doniesienia podkreślając, że w badaniach zastosowano znacznie większe dawki (w przeliczeniu na kg m.c.) niż te, które przeciętnie się spożywa. Komentatorzy zapominają jednak o tym, że metabolizm kofeiny przebiega inaczej (o wiele wolniej) u kobiety ciężarnej niż  u przeciętnej osoby dorosłej. Ponieważ kofeina przenika przez łożysko i w ciele płodu bardzo powoli ulega przemianie metabolicznej, nienarodzone dziecko może być narażone na wpływ dużych ilości kofeiny przyjmowanych przez matkę. W badaniach populacyjnych stwierdzono związek pomiędzy spożywaniem przez ciężarną kofeiny  a występowaniem wcześniactwa, niskiej wagi urodzeniowej oraz mniejszego obwodu głowy, jak również wzrost ryzyka poronienia.

Andrews University Nutrition Department, 2002

 

Szwedzcy uczeni postanowili sprawdzić, czy kofeina jest obojętna dla płodu. W tym celu dokładnie przebadali 562 kobiety, u których wystąpiło wczesne, samoistne poronienie, oraz 953, które z powodzeniem donosiły ciążę. Po wszechstronnej analizie – uwzględniającej zarówno ogólny stan zdrowia kobiety, występowanie typowych objawów ciążowych, palenie papierosów, jak również ilość spożywanej kofeiny oraz ewentualne nieprawidłowości chromosomalne płodu – okazało się, że kofeina zwiększa ryzyko poronienia.

Szkodliwy wpływ wywiera już 100 mg kofeiny dziennie, co odpowiada mniej więcej jednej filiżance kawy, a im dawka jest większa, tym poważniejsze niebezpieczeństwo. Bezpośrednim czynnikiem sprawczym jest prawdopodobnie paraksantyna, substancja produkowana przez wątrobę podczas metabolizmu kofeiny i pozostająca we krwi dłużej niż kofeina. Dane te dotyczą kobiet niepalących. U palących nie zanotowano zwiększonego ryzyka związanego z kofeiną, ponieważ jej niekorzystne działanie jest maskowane przez jeszcze bardziej niebezpieczne skutki palenia papierosów.

Jak wiadomo, głównym źródłem kofeiny w naszej diecie jest kawa. Warto jednak pamiętać, że substancja ta znajduje się również w napojach, po które czasem sięgamy, żeby się ochłodzić lub nabrać energii.

(The New England Journal of Medicine, t. 343, nr 25/2000, przekład „Wiedza i Życia” nr 5/2001)

A oto jak to samo badanie przedstawił inny dziennikarz:

W czasopiśmie „The New England Journal of Medicine” ukazała się informacja, że kobiety w ciąży nie powinny pić zbyt dużo kawy – np. pięciu lub więcej filiżanek dziennie. Z badań uczonych amerykańskich wynika, że wzrasta wówczas ryzyko poronienia. Nie oznacza to oczywiście, że samo picie kawy może być przyczyną poronienia. Ryzyko wzrasta dopiero wtedy, gdy stężenie paraksantyny jest bardzo wysokie, a mechanizmy, które do tego prowadzą, nie zostały do końca poznane. Jednak na wszelki wypadek: jeśli jesteś w ciąży – z kawą nie przesadzaj. (remedica.pl)

 

Kawa i zakwaszenie organizmu (na podst. art. lek. med. Waldemara Pawłowskiego „Równowaga kwasowo-zasadowa organizmu.”

 

Nie tylko kawa sama w sobie stanowi jeden  z głównych czynników zakwaszających (obok produktów zwierzęcych, cukru i alkoholu), ale także stymuluje kwasicę pośrednio, po pierwsze przez uruchomienie reakcji stresowej, po drugie – poprzez sprzyjanie zmniejszonej aktywności fizycznej (np. umożliwiając dłuższe siedzenie za kierownicą, przed telewizorem, czy komputerem). Jeśli mówimy o zakwaszeniu, dotyczy to oczywiście zaburzającego wpływu na cały metabolizm.

 

Ciało człowieka składa się w 60-70 proc. z wody. To w niej zachodzą wszystkie procesy chemiczne i biologiczne i to ona jest głównym składnikiem tkanki łącznej, za pośrednictwem której następuje transport tlenu  i substancji odżywczych z naczyń włosowatych do komórek oraz toksycznych produktów przemiany materii w drugą stronę. Ta międzykomórkowa tkanka łączna (mezenchyma) stanowi pierwszą barierę chroniącą komórki przed szkodliwymi czynnikami. Jej prawidłowe funkcjonowanie jest ściśle zależne od prawidłowego (alkalicznego) pH, precyzyjnie regulowanego przez układy buforowe krwi i osocza. Przeciążenie tych mechanizmów prowadzi do tak zwanej kwasicy utajonej. Kwasica ta powoduje przejście mezenchymy z formy aktywnego zolu (ciecz) w nieaktywny żel (galaretkę). Utrudnia to komórce sprawne oddychanie, odżywianie i eliminację produktów przemiany materii, a niedobory tlenu wymuszają na niej metabolizm beztlenowy. W efekcie nasila się kwasica i błędne koło się zamyka. Produkty przemiany materii, których komórka nie jest w stanie wydalić, odkładają się tworząc nierozpuszczalne złogi. W zgęstniałej macierzy gromadzą się także metale ciężkie i toksyny środowiskowe. Poprzez ograniczenie transportu neurotransmiterów i hormonów zaburzone zostają procesy międzykomórkowe. Taka sytuacja stanowi podatny grunt dla rozwoju wielu chorób i procesów zwyrodnieniowych.

 

W odpowiedzi na nadmiar czynników zakwaszających, by wspomóc układy buforowe krwi,  z kości uwalniane są substancje mineralne. Kwasy zostają zobojętnione, ale płacimy za to powolnym rozwojem osteoporozy. Struktura tkanki chrzęstnej ulega zaburzeniu, co powoduje ryzyko zwyrodnienia stawów. Wzrost stężenia kwasu moczowego skutkuje dną moczanową. Kwaśny odczyn śliny przyspiesza rozwój próchnicy, zakwaszenie żołądka sprzyja chorobie wrzodowej, kwaśny odczyn dróg rodnych to zaproszenie dla kandydozy i innych poważnych zakażeń. Naturalnym następstwem zmian w zakresie pH skóry i śluzówek są zmiany bytującej tam mikroflory, a to  z kolei wzbudza kaskadę dalszych wielonarządowych zaburzeń i wstecznie potęguje kwasicę. Następstwem kwasicy utajonej bywa również cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, upośledzenie funkcji nerek i rozwój kamicy nerkowej oraz nieprawidłowości w funkcjonowaniu układu immunologicznego.

Zaburzeniom równowagi kwasowo-zasadowej często towarzyszą napady głodu, poczucie zmęczenia, apatia, pogorszenie stanu skóry, nasilone wypadanie włosów, łamliwość paznokci, nadmierna potliwość. Można je podejrzewać też u osób, które cierpią na bóle głowy, stawów lub mięśni.

Mniej lub bardziej szkodliwy wpływ kawy na zdrowie zależy w dużej mierze od sposobu jej przyrządzenia (pomijając oczywiście liczbę wypijanych filiżanek). Im dłużej zmielone ziarna mają kontakt z gorącą wodą, tym do naparu przedostaje się więcej szkodliwych tłuszczów (kafestol i kahweol). Dlatego pod względem zdrowotnym najgorsza jest kawa po turecku. (www.po40.pl)

Kofeinizm

Bardzo duże dawki kofeiny podane zwierzętom wywołują agresję i zachowania psychotyczne. U ludzi dawka na poziomie 650-1000 mg/dziennie wywołuje zespół kofeinowy, stan niemal identyczny z nerwicą lękową. Kofeinizm objawia się zawrotami głowy, pobudzeniem, niepokojem, nawracającymi bólami głowy i zaburzeniami snu. Skóra jest blada, ręce – drżące, zwiększa się potliwość dłoni i stóp. Psychiatrzy z Walter Reed Hospital, którzy badali ten rodzaj nerwicy lękowej, stwierdzili, że typowe leczenie psychiatryczne nie skutkuje. We wszystkich przypadkach uzyskano za to wyleczenie w bardzo prosty sposób — usunąwszy kofeinę z diety.

Osoby podatne na działanie kofeiny mogą doświadczać niepokoju i silnej depresji już po dawce 300 mg. Pediatrzy z zaniepokojeniem wskazują na fakt, że wiele dzieci spożywających duże ilości kofeiny wykazuje nadaktywność w zachowaniu. Picie w dzieciństwie napojów kofeinowych predestynuje do przyszłego uzależnienia od kawy.

 

„Kofeinizm jest jedną z częściej spotykanych chorób, o których mówi się dzisiaj w gabinetach lekarskich. I niejednokrotnie nie jest właściwie rozpoznany. W mojej praktyce spotykam się codziennie z jednym lub dwoma przypadkami kofeinizmu”. (T. Sulej).

 

Tolerancja i uzależnienie

Tolerancja jest obronną reakcją organizmu na nieadekwatne do zewnętrznych okoliczności przestrojanie centrum regulacyjnego. W dążeniu do zachowania homeostazy, poprzez mechanizmy sprzężenia zwrotnego, organizm niejako „wkalkulowuje” udział substancji zaburzającej. Długotrwałe funkcjonowanie mechanizmów tolerancji może z czasem doprowadzić do trwałego uszkodzenia „centrum regulacyjnego”.

Młody, silny organizm z łatwością przystosowuje się do zmiennych warunków; młodzi ludzie bez problemu mogą przemieszczać się z gór nad morze i z powrotem, a ich organizmy bez trudu przystosowują się do zmian klimatyczno-ciśnieniowych. Dla starego człowieka podróż taka może się okazać zabójcza. Podobnie jest z kawą  i innymi używkami. Łatwo rzucić kawę, czy palenie, gdy się ma 30 lat, dla 80-latka może to już być niemożliwe. Tylko z drugiej strony, ilu palaczy, czy kawoszów dożywa tego pięknego wieku? Jak wynika z badań PAN – niewielu, i nic w tym dziwnego, skoro, jak wiadomo, stres skraca życie…

Szczegółowe badania sugerują, że u ludzi rozwija się tolerancja na większość efektów działania kofeiny, co znaczy, że przy jej przyjmowaniu ta sama dawka wywołuje coraz słabsze efekty lub że do wytworzenia takiego samego działania potrzebne są coraz większe dawki.

Przyjmuje się, że regularne spożywanie powyżej 350 mg kofeiny dziennie powoduje fizyczne uzależnienie. Oznacza to, że przerwa w jej systematycznym przyjmowaniu może wywołać charakterystyczny zespół odstawienia, którego najbardziej wyraźną cechą jest częsty, ostry ból głowy, możliwy do złagodzenia przez przyjęcie kofeiny. Brak kofeiny powoduje również u osób zażywających ją regularnie odczucie drażliwości i zmęczenia. Złagodzenie tych efektów odstawienia jest często podawane jako powód przyjmowania kofeiny.

Uzależnienie (którego potwierdzeniem jest zespół odstawienia) może pojawić się już po 6-15 dniach od rozpoczęcia przyjmowania kofeiny  w dawce 600 mg (lub mniej) dziennie.

Osoby uzależnione od kofeiny mogą oczekiwać pojawienia się pierwszych objawów zespołu odstawienia po 12-24 godzinach od zaprzestania jej przyjmowania. Ostrość, z jaką przejawia się ten zespół, zależy od cech indywidualnych, lecz zwykle obejmuje takie objawy, jak ból głowy, znużenie, apatia i niepokój. Zespół odstawienia zwykle osiąga maksymalne nasilenie w ciągu  36 godzin i zanika pod koniec tygodnia.

Kofeina jest środkiem uzależniającym i jej regularne stosowanie może prowadzić do uzależnienia i nieznanych efektów długoterminowych. Ponadto zażywanie substancji chemicznej po to, aby „czuć się dobrze”, stanowi zachowanie mogące być furtką do stosowania innych narkotyków (środków odurzających). Ponieważ kawa i herbata oprócz kofeiny zawierają również wiele innych składników, które mogą wywoływać szkodliwe efekty fizjologiczne i psychologiczne, zaleca się unikanie tych napojów również w postaci „bezkofeinowej”.

 

Nie wystarczy ograniczyć picie napojów kofeinowych. Kawa – i wszystkie napoje zawierające kofeinę – jest „zła aż do ostatniej kropli”.

Jeśli używasz kofeiny, możesz myśleć, że to niemożliwe, aby rzucić całkowicie kawę, herbatę czy coca-colę. Lecz gdy poczujesz, jak smakuje lepsze zdrowie, a twoje nerwy przestaną być „chłostane”, będziesz się dziwił, że nie zrobiłeś tego wcześniej. Gdy wdrożysz inne zasady i zadbasz o właściwą dietę, ruch, świeże powietrze, wodę — przekonasz się, że nie potrzebujesz żadnych leków ani stymulantów, by poczuć się  o wiele lepiej. Będziesz w szczytowej formie i to nie będzie złudzenie. Będzie to autentyczna, cudowna pełnia życia. (T. Sulej)

 

Przedawkowanie

Większe dawki kofeiny, zwłaszcza przyjmowane przez osoby, które zwykle nie piją kawy, mogą wywołać ból głowy, zdenerwowanie, niezwykłe przyspieszenie akcji serca (częstoskurcz). Przy przedawkowaniu powyżej 0,5 g występuje silne pobudzenie psychoruchowe, przyspieszenie  i niemiarowość pracy serca, bardzo silne zwiększenie diurezy, nudności, wymioty i osłabienie. Mogą wystąpić drgawki, a nawet majaczenie. Dawki bliskie śmiertelnych powodują załamanie przypominające stan cukrzycowy bez podawania insuliny, włączając w to wysoki poziom cukru we krwi i obecność w moczu substancji przypominających aceton. W skrajnych przypadkach (w silnym zatruciu) występują drgawki i porażenie ośrodka oddechowego. Najniższa znana dawka śmiertelna, podana przez przypadek dożylnie osobie dorosłej, wynosiła 3 200 mg. Śmiertelna dawka doustna to powyżej 5 000 mg. Należy jednak pamiętać o dużej zmienności osobniczej.

 

 

LECZNICZE WŁAŚCIWOŚCI KAWY

 

„Im większa trucizna, tym silniejszy lek”

 

Genialne odkrycie Hahnemanna umożliwiło nam przekształcanie wyniszczających ludzkość trucizn w leki. Doskonałym przykładem może być przedstawiona w poprzednim numerze koka (kokaina). Podobnie ma się rzecz z kawą. W procesie potencjonowania i rozcieńczanie traci ona toksyczne właściwości, przekształcając się z trucizny w lek. Jak wykazały przeprowadzone na zdrowych ochotnikach próby (wyniki których potwierdzono później klinicznie), potencjonowana kawa jest w stanie wyleczyć nadciśnienie, choroby serca, wątroby i inne wymieniane w reklamowych ogłoszeniach i artykułach, lecz z jednym bardzo istotnym zastrzeżeniem – wyłącznie  w przypadku spełnienia zasady podobieństwa (objawów chorego, którego chcemy leczyć, do objawów odnotowanych podczas prób lekowych).

W homeopatii kawa jest źródłem trzech leków: Coffea cruda sporządzona jest ze spotencjonowanych dojrzałych, wysuszonych ziaren arabiki, charakteryzująca się nieco odmiennymi właściwościami Coffea tosta jest przygotowana z ziaren uprzednio uprażonych, natomiast Caffeinum to spotencjonowana kofeina (alkaloid otrzymywany z kawy arabskiej). Na pewno warto by było przeprowadzić jeszcze próby z końcowym produktem, czyli kawą z półki sklepowej zawierającą, jak pamiętamy, do 40% dodatków chemicznych. To właśnie ten produkt spożywa 50-70% nękanej wszelkimi stresopochodnymi cierpieniami populacji tzw. cywilizowanego świata.

Homeopatyczną charakterystykę grupy środków amfetaminopodobnych, w szczególności: Coffea cruda, Coffea tosta i Caffeinum, jak również obraz dziecka i przykładowe przypadki przedstawię w kolejnych artykułach. Obszerna monografia leków kawopochodnych dostępna jest też w języku polskim w piątym tomie „Encyklopedii Homeopatycznej Materia Medica” J.H. Clarka, który ukazał się w tym roku nakładem wydawnictwa Similimum.

 

 

 

 

 


[1] Narkotyk to potoczne określenie niektórych substancji psychotropowych przyjmowanych przez niektóre grupy społeczne w celu czasowej zmiany nastroju. Istnieje szereg substancji zażywanych przez ludzi, które de facto są narkotykami, jednak za przyzwoleniem społecznym nie są za takie uważane (…).

Rodzaje narkotyków

eko medycyna

ekolekarze, detoksykacja, hipertermia, sauna na bliską podczerwień